czwartek, 16 lutego 2012

Kolejne hafty figuratywne

Dorwałam się wreszcie do kolekcji online Williamsburg Collonial Museum. Tak jak w przypadku National Trust, będę po kolei wrzucać tu te obiekty, które są wg. mnie najciekawsze i w pierwszym rzucie - żeby trzymać się tematu, będą kamizelki z tej kolekcji z pięknymi haftami figuratywnymi. Poprzednio gdy o tym pisałam - pomyliłam się, podałam informację, że tego typu kamizelki były uzupełnieniem habit a la francaise, ale po namyśle stwierdziłam, że jest to bzdura. Bardzo przepraszam, zaraz zmienię tę informację przy tamtym poście. Były to kamizelki noszone do fraków. Same fraki były proste i bez haftów, wobec czego najciekawszym elementem w tym stroju, była kunsztownie zdobiona i wysoce zindywidualizowana (początki dandyzmu) kamizelka, którą można było dobierać do różnych fraków. Natomiast kamizelka do habit a la francaise, była stałym elementem stroju. Widniały na niej te same hafty co na kaftanie wierzchnim, wobec czego pasowała tylko do niego i nie można jej było nosić z niczym innym. Poza tym w tym wypadku mamy sytuację odwrotną, główna rolę w stroju grał kaftan, a nie kamizelka. 
 Lata 90' Anglia - kamizelka z podwójnym wykładanym kołnierzem haftowanym od wewnątrz (szkoda że górna część nie jest wywinięta i nie widać haftu), z motywem walczących panter.
 Nie wykorzystany panel hafciarski na kamizelkę z lat 90'. Anglia. Uwagę przykuwa mistrzowsko wyhaftowana sielska scena z modnie ubraną kobietą i pasterzem. Jednocześnie jest to dosyć dziwne. Ten panel odróżnia się od wszystkich, jakie dotąd widziałam.Po bokach mamy dwie części do skrojenia przodu kamizelki, powyżej guziczki do wycięcia, oraz klapy wykładanego kołnierza - również podwójnego. Do czego służy więc ten najbardziej dekorowany pas z wyhaftowaną sceną? Dlaczego scenki nie widnieją pod kieszonkami? Dziwna sprawa. Jedyny mój pomysł jest taki, że być może ten panel nie był przeznaczony do skrojenia, ale był rodzajem reklamy cechu hafciarskiego? Dlatego jest tylko taką kompozycją z pokazem możliwości. Przemawiają za tym kieszonki które są ślepe (tylko do ozdoby) To tylko domniemanie. Może za jakiś czas ten problem się rozwiąże. Muszę się jeszcze z kimś w tej sprawie skonsultować.
lata 90' panel hafciarski na kamizelkę z motywem spacerujących postaci (późne przedstawienie fetes galantes?)

środa, 15 lutego 2012

Rokokowy galant w Polsce

Pewien czytelnik zapytał mnie o jakiegoś słynnego rokokowego galanta w Polsce. oto moja odpowiedź:

Styl rokoko trafił do Polski późno, w późnej wersji i nie objął wszystkich dziedzin sztuki - w tym zachowania. Nie było to związane z zacofaniem kulturowym Polski jak mogłoby się wydawać, ale z olbrzymią różnicą specyfiki naszego kraju w tamtych czasach w stosunku do zachodu. Ważniejszy był styl baroku - z resztą dość oryginalny na naszych ziemiach łączący upodobania do hiszpańskiego mistycyzmu mającego jeszcze źródła w średniowiecznej filozofii, z barokową estetyką. Najważniejsze miejsce w kulturze Polski zajmowały motywy wanitatywne i uroczystości około pogrzebowe - pompa funebris. Drugim problemem był fakt, że ziemie nasze leżały daleko na wschód i obejmowały ogromne obszary stepowe. Spowodowało to silne wpływy wschodu na modę i poczucie estetyki. Nie bez znaczenia był też fakt, że kraj nasz był niebezpieczny, na jego wschodnich ziemiach znajdowały się skupiska dzikich plemion blisko wschodnich, niektóre pogańskie. W związku z tym kultura rokokowa kłóciła się tu z potrzebą zachowania tradycyjnej - męskiej kultury wojennej ze względów praktycznych. Rokoko tworzą kobiety, oświecone damy, protektorki artystów, królujące w wytwornych pałacykach. Niestety nie wiele mogło być na terenach polskich takich pałacyków, a panie siedziały w domach i ze względu na trudne warunki nie mogły same odwiedzać przyjaciółek w innych pałacach i prowadzić takiego życia towarzyskiego jak we Francji czy Anglii. Enklawą była oczywiście stolica, czy Kraków, oraz pod warszawskie rezydencje np. pałac w Ujazdowie, w Wilanowie, na Powązkach, w Łazienkach, oraz inne - zwłaszcza Puławy. W tych enklawach, w rokoko bawiły się najchętniej panie, panowie dużo rzadziej, nauczeni czego innego i często wyjeżdżający na wojny. Stanisław August dużo poświęcił trudu by wprowadzić zachodnio europejski styl do naszego kraju, ale osiągnął sukces tylko na dworze. trudno z resztą wyobrazić sobie rokokowego galanta w zamczysku, lub dworze prowincjonalnym, gdzie pan na swoich ziemiach powinien raczej wzbudzać wrażenie groźnego i trzymającego wszystko twardą ręką, niż rozkosznego bawidamka. Toteż nie udało mi się znaleźć kogoś, kto spełniałby dobrze rolę o którą Panu chodzi, poza samym królem. Inni panowie w naszym kraju, od czasu do czasu, zależnie od sytuacji i okazji, a przede wszystkim od poglądów nosili się po zachodniemu. Trudno więc nazwać któregoś z nich wielkim elegantem rokokowym. Z pewnością były jakieś postaci tego typu, skoro powstała satyra "Fircyk w zalotach", ale nie przeszły na gruncie polskim do historii (bo też nie pisali pamiętników). Częściej mężczyźni reprezentowali postawę męża "Żony modnej". Polecam jednak do przeczytania pamiętnik diuka de Lauzun - łatwo dostępnego w antykwariatach i na allegro. Jest to słynny przykład najbardziej szablonowego mężczyzny w typie tzw. modnego rokokowego kochanka. Był on w swoich czasach we Francji wyznacznikiem mody i gustów. 

p.s. Gdyby ktoś znał jednak taką postać z nazwiska, proszę zgłaszać!

wtorek, 14 lutego 2012

LAUZUN & FILS

Koniec XVIII wieku odznacza się dążeniem do prostoty i coraz większą niechęcią w stosunku do dawnej, arystokratycznej estetyki. Pełne wyrafinowania hafty, drogocenne tkaniny, niepraktyczne kroje i oznaki wysokiego urodzenia w stroju, szczególnie w czasie rewolucji staną się bardzo niepożądane. Odejdą w niepamięć na rzecz umyślnej stylizacji na skromność, "cnotliwość", "republikańskość". Preferowano posępny wręcz wygląd i chociaż jeszcze pudrowano włosy, to zarzucono jedwabie na rzecz płótna, wełny i bawełny. Zamiast wzornictwa będącego wynikiem kunsztu i fantazji desenistów, modne stały się proste, czasem wręcz prymitywne drukowane wzorki i drukowane zwykłe paski.
Temat olbrzymiej przemiany estetycznej w tym czasie, jest jednak bardzo obszerny, a ja chciałam tylko dla przykładu zaprezentować pattern book z manufaktury tkanin Lauzun & Fils( V&A), która jest doskonałym świadectwem tego o czym napomknęłam w tym poście. Mimo zadziwiającej prostoty wzoru i olbrzymiego kontrastu z wcześniejszym wzornictwem, próbki tkanin są ciekawe i pokazują zupełnie inne oblicze XVIII wieku:


A poniżej kamizelka z National Trust w bardzo podobnym klimacie:
Kamizelka jest z lat 90' (prawdopodobnie pierwszej połowy). Na uwagę zasługuje też poziomy układ pasków, który jest nowością w przypadku tej części garderoby. Wcześniej stosowano tylko paski pionowe, a w latach 90, również poziome. Podobne było z pończochami. Ostatnie 5 - 7 lat XVIII wieku, przynosi modę na pończochy w poziome paski co następnie  będzie typowe dla XIX wieku. Wcześniej stosowano na pończochach tylko paski pionowe.

niedziela, 12 lutego 2012

BLOG TKANINA ARTYSTYCZNA

Polecam znakomitego i bardzo nietuzinkowego bloga dziewczyny, która zajmuje się tkaniną artystyczną, oraz odtwórstwem skandynawskich tkanin wczesnośredniowiecznych i haftów. Jest naprawdę zakręcona i robi rzeczy dziwne, ładne i ciekawe. Niestety autorka nie zgadza się na publikowanie zdjęć jej prac więc nie mogę tego zrobić, ale na prawdę warto tam zajrzeć. Tworzy niezwykłe tkaniny i przedmioty.


http://thepassingstranger-brenda.blogspot.com/


piątek, 10 lutego 2012

NICI METALOWE

Nici metalowe stosowane niegdyś powszechnie w tkactwie, hafcie i przy tworzeniu koronek, galonów i innych taśm pasmanteryjnych, są teraz prawdziwym utrapieniem dla odtwórców ubiorów i rzemiosła historycznego, oraz oczywiście dla kostiumografów filmowych i teatralnych. Gotowe tkaniny, koronki i hafty z nicią metalową są nieziemsko drogie i trzeba je specjalnie zamawiać z nielicznych ekskluzywnych produkcji. Projektując kostiumy filmowe czy teatralne, albo elementy wystroju w scenografii, można oczywiście skorzystać z możliwości nowoczesnej technologii i jakoś te rzeczy zamarkować, albo rozwiązać inaczej. Niestety prawdziwi pasjonaci tworząc dla siebie rekonstrukcji ubiorów nie zadowalają się takimi rozwiązaniami. 
A więc najpierw warto się zorientować jakie w ogóle były nici metalowe w historii?

1. Nici ze złota cypryjskiego stosowane w średniowieczu (XII - XIII wiek), o których na razie nie będę pisać więcej, ponieważ jest to bardzo ciekawy temat i warto poświęcić mu oddzielny post.
2. Nici drucikowe, czyli zwyczajne cieniutkie druciki ze złota, srebra, złoconego srebra, lub srebrzonej miedzi.
3. Nici drucikowe krabowane.
4. Bajorek - przypomina maleńką sprężynkę, ciasno skręconą, zazwyczaj złote.
5. blaszka czyli drucik rozklepany i występujący w formie cienkich, płaskich blaszek złotych, srebrnych, złoconego srebra, lub srebrzonej miedzi.
6. karbowane blaszki.
7. folie metalowe, czyli blaszki cieniusieńkie stosowane w tkactwie np. do wyrobu lamy, brokatu, broszowania, albo w formie arkusza, z którego można wycinać dowolne kształty i aplikować na ubiory,
8. nici owijane - najpopularniejsze, najważniejsze i o najszerszym zastosowaniu. Występowały w tkactwie zarówno jako wątki i osnowy konstrukcyjne, oraz w broszowaniu i lansowaniu. To z nich robiło sie koronki i galony. To one najczęściej były wykorzystywane w hafcie. Mogą występować w postaci nici prostych, lub falujących. Składają się z dwóch części: duszy - czyli nici jedwabnej (rzadziej bawełnianej), która stanowi rdzeń wokół którego owiano blaszkę metalową. Blaszka mogła być złota, srebrna, srebrna pozłacana, lub miedziana posrebrzana. Jeżeli była złota, dusza nici była biała lub żółta, a jeżeli srebrna, to dusza była biała. Sporadycznie zdarza się, że dusza ma inny kolor dla efektów dekoracyjnych, np. czerwony. Nici te mogły być bogatsze, lub bardziej oszczędne, co pozwalało zróżnicować jej koszt. Zależało to od gęstości oplotu. Nić oszczędna ma wyraźne przerwy w oplocie i wystaje dużo duszy, co widać gołym okiem. Natomiast sposób oplecenia nici bogatszych widać dopiero pod lupą. Wyrabiano je w różnych średnicach, od cienkich jak włos (w tkactwie), poprzez średni standardowy rozmiar (w tkactwie i hafcie), po dość grube sznurki owijane blaszką (w niektórych haftach  frędzlach).

Poniżej kilka przykładów (ilość zachowanych obiektów z nicią metalową jest nieprzebrana)
 Makro zdjęcie nici srebrnych zastosowanych w tkactwie. Część z nich została skręcona i tworzy wypukły ornament. Jest to przykład nici owijanej z ciasnym oplotem, te drobne pęknięcia widać tylko przez lupę, przez którą robiono to zdjęcie. Znając przeciętną grubość nitki, możemy sobie wyobrazić jak cienkie są tu tuja pokazane i jak żmudną pracą było ich wyrabianie - początkowo ręcznie, a potem ręcznie przy użyciu maszynki na korbę. Z całą pewnością robiono to pod powiększeniem.
Tkanin mogą wyglądać nawet tak - przepych w historii ubioru i tkanin nie miał granic. Widzimy u szeroką złotą blaszkę karbowaną i złotą nić owijaną. 
 Plątanina bajorków, karbowanych blaszek i oczek oprawionych w złoto.
 Powierzchnia szustokoru w zbiorach V&A tło z nici srebrnej owijanej, a dekoracje ze złotej owijanej, złotych bajorków, blaszek i złotych cekinów.
 Dekoracja szustokoru - nie pamiętam już gdzie znalazłam te fantastyczne zdjęcia. Mamy tu srebrne nici owijane, srebrne bajorki, karbowana blaszkę i srebrne cekiny połączone z haftem jedwabnym.

 Muzeum Narodowe w Warszawie - kamizelka z lat 70' ze srebrnej lamy.
 Ceremonialna mantua w V&A ze srebrnym haftem

 V&A Kieszeń szustokoru ze srebrnym haftem na podkładzie i ze srebrnymi cekinami.
 Detal fartuszka haftowanego nicią srebrną owijaną z elementami podkładu (pod spodem są kawałki sznurka, stąd faktura przypominająca robaczki)
 MET -kamizela ceremonialna ze złotym haftem
 Szustokor ceremonialny ze złotej lamy.
 Mantua z bardzo bogatym haftem złotym
 nici owijane, bajorki, cekiny i blaszki złote.

 Nić srebrna drucikowa - pozawijana
 Przód bawetu ze wszystkimi rodzajami nici - blaszki proste i karbowane, bajorki, druciki zawijane i proste. Nie ma tu tylko zwykłych nici owijanych. Tak duża różnorodność i chaos dekoracji świadczy o tym, że być może dekoracja bawetu została zrobiona z przypadkowych resztek złotych nici kupionych od pracowni hafciarskiej. 
Przód bucika z lat 90' XVIII wieku - srebrne blaszki i nici owijane - zaśniedziałe i złote cekiny.




No dobrze, ale skąd współcześnie wziąć takie nici do rekonstrukcji?
W Polsce jest to bardzo trudne. Podstawowe źródło to sklepy z produktami angielskimi i chińskimi na zagranicznych stronach internetowych (te kraje tak silnie związane są tradycją haftu, że wciąż prowadzą szkoły i szkolenia w tej dziedzinie oraz maja na swoich terenach produkcję nici metalowych, oraz sztucznych udających metalowe.)
Drugie źródło to ebay, gdzie można czasem dostać oprócz wspomnianych nici sklepowych, również zabytkowe (z czyjegoś strychu, antykwariatu, lub likwidacji pracowni np. szyjących i haftujących mundury galowe sprzed wojny)
trzecie źródło to sklep na Manhattanie prowadzący sprzedaż internetową

Jest tam szeroki wybór tradycyjnie wytwarzanych nici wszelkiego rodzaju: bajorków, nici owijanych, owianych sznurków, blaszek i drucików prostych i karbowanych. Wszystko z metalu szlachetnego, lub udający szlachetny i wielu odcieniach. Sklep prowadzi też sprzedaż metalowych koronek i galonów wyglądających jak autentyki, oraz tkanin z metalową nicią. Jest zatem wg. mnie najlepszym źródłem, ale poważny problem stanowi cena, która jest oczywiście adekwatna do oferowanych ta produktów:

srebrna koronka - 250$ za jard (to chyba ich najdroższy produkt a poniżej inne przykłady:







Nieocenioną zaletą tych produktów jest to, że w większości nie wyglądają jak tandetne nówki, tylko są lekko spatynowane. Z tego co rozumiem, niektóre są na prawdę zabytkowe. Sklep prowadzi też sprzedaż tradycyjnych tkanin z nicią metalową, ale nie ma stałego próbnika.
To są oczywiście kosztowne nici i wg. mnie najlepsze. Do tej pory trudno było zdobyć chociaż namiastkę tego w Polsce. Próżno szukać w pasmanteriach, tam nawet nie wiedzą co to są nici metalowe i wyciągają szpulki z jakimiś plastikowymi folijkami i inne nici "metalizowane" z poliestru, które nie nadają się do niczego, ponieważ nawet strukturę maja zupełnie inną i widać że są bardzo tandetne. Najczęściej spotkamy się zatem albo z mulina DMC metalizowaną która nie nadaje się do odtwórstwa, albo z czymś jeszcze gorszym:
Ten dramatyczny wyrób nadaje się najwyżej do tego, żeby z niego zrobić stroik świąteczny dla cioci kloci. 

Zamiast tego, polecam raczej drucik florystyczny, o najmniejszej średnicy jaką uda nam się znaleźć, np. 0,2 mm(musi być cieńszy niż 0,3mm, ponieważ zbyt gruby drucik ciężko zagiąć tak, by przylegał jeden do drugiego):
Występują w empikach w działach z artykułami do rękodzieła, na allegro, oraz w sklepach internetowych  florystycznych, dekoracyjnych i hobbystycznych. Można je dostać w kolorze złotym, srebrnym, lub miedzianym. Nadają się do klasycznego haftu kładzionego płaskiego i na podkładzie.

Jeżeli zaś chodzi o nici owijane, to w pasmanteriach znajdziemy tylko gumki owijane folią o grubości sznurka, która oczywiście też się nie nadają. Za to moje najnowsze odkrycie (to ono zainspirowało mnie do napisania tego posta) to nić w ofercie sklepu, który niestety nazywa się FUKSIK (nie wolno tej nazwy wypowiadać przy mnie na głos) i funkcjonuje na allegro. Mają w swoim asortymencie nic owijaną złotą i srebrną ze sztucznej folii, ale dobrze wyglądają. Mają odpowiednią grubość, sztywność/elastyczność i oplot. A w dodatku są tak śmiesznie tanie, że zanim zamówiłam je na próbę to kilka razy czytałam wszystko, żeby sie upewnię czy dobrze zrozumiałam. Coś czego szukałam do kilku lat i albo tego nie było, albo było drogie i za górami, za lasami, nagle kosztuje 50gr. za metr? TAK! Dziś przyszła paczka, wszystko się zgadza, nici są odpowiednie, polecam z całego serca, jedyna wada to taka, że nie są z metalu, ale na prawdę wyglądają ok. Także wystarczy wpisać na allegro hasło "nić metalowa" i wyskakuje nam taki oto FUKSIK:
Wiem, że można dostać też w polskim internecie bajorek, ale żadnego nie wypróbowałam.

środa, 8 lutego 2012

KAMIZELKA ZE STRZELCAMI

Znalazłam w zbiorach V&A zupełnie przez przypadek rycinę, która z całą pewnością jest powiązana z kamizelka w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.
 Kamizelka przedstawia strzelców. Domyślano się, że być może jest to naiwne przedstawienie Indianina ze względu na ornament na kieszonce przedstawiający indiański pióropusz. Jednak odkrycie ryciny z V&A daje całkowitą pewność co do tej wspaniale wyhaftowanej postaci. Wg. podpisu pod ryciną, jest to aktor - pan Rousseau w roli Hipolita w sztuce "Fedra". Nie jest to oczywiście słynny filozof, ale aktor, występujący pod takim pseudonimem i znany również z innych podań.
W XVIII wieku, moda bardzo często czerpała inspiracje ze sceny teatralnej, mamy tu tego najlepszy dowód. Za zwyczaj to kobiety kopiowały uczesania i przybrania głów aktorek, a czasem nawet kostiumy. Tutaj słynny kostium z modnej sztuki teatralnej stał sie motywem haftowanym na kamizelce.

NAJPIĘKNIEJSZE HAFTY FIGURATYWNE

W ostatnich dekadach XVIII wieku, hafciarstwo francuskie osiągnęło szczytową formę artystyczną. Jest to bardzo istotny fakt, ponieważ do tej pory, i to od wczesnego średniowiecza, stolicą światowego haftu była zawsze Anglia. Kraj ten jednak kultywował zawsze zbyt długo swoje tradycyjne i skostniałe formy (np. w XVIII wieku wciąż stosowali haft jakobiński najbardziej popularny na przełomie XVI i XVII wieku, a tradycją ornamentu sięgające jeszcze estetyki pogańskiej - symetryczne wici roślinne).
Francja jako stolica światowego szyku, gdzie powstawała najbardziej wyrafinowana moda, szczyciła się natomiast misternymi haftami, przez całe stulecie szlifując technikę i dążąc do uzyskania największego realizmu i lekkości formy. Płatki kwiatów wyglądają a niemal przezroczyste, przez które prześwituje delikatna koronka żyłek i pęknięć. Łodygi maja maleńkie kolce, owady wszelkie detale anatomiczne. Najwyższy poziom artystyczny tego rodzaju twórczości, przypada na lata 70' i 80' XVIII wieku (w latach 90' i później korzystano z wcześniej wypracowanych umiejętności i kopiowano wcześniejsze wzorniki - np. na dworze Napoleona).
Najpiękniejsze hafty widnieją na ubiorach męskich (kobiece miały zbyt dużą powierzchnię, haftowano więc tylko suknie ceremonialne, oraz małe elementy garderoby damskiej). Szczytem elegancji był nowy uroczysty strój - habit a la francaise, będący kwintesencją francuskiego gustu i noszony od lat 70'. Ubiór ten składał się ze smukłego kaftana wierzchniego, małej kamizelki, oraz kulotów. Wszystkie elementy tworzyły spójną całość. Spodnie i kaftan uszyte były z tej samej tkaniny - ciemnej (szczególnie od lat 80'). Kaftan haftowany był bogato wg. odpowiednich zasad o czym jeszcze kiedyś napiszę. Spodnie miały u dołu nogawek drobny haft wykańczający nawiązujący do ornamentów na kaftanie. Kamizelka - gillet, była zaś jasna - zwykle z atłasu w kolorze kości słoniowej, i była tak zaprojektowana, żeby jej haft, który wystawał w otwarciu kaftana, był uzupełnieniem haftu wierzchniego. Widniały na niej te same motywy, lecz nieco pomniejszone i często z drobnymi różnicami kolorystycznymi. 
To na tych małych kamizelkach tworzono hafty figuratywne położone w partii kieszonki - na niej i pod nią. Należą one do najpiękniejszych przykładów w historii sztuki hafciarskiej i najcenniejszych zabytków muzealnych. Stanowią wyzwanie dla kopistów i konserwatorów, a na każdym robią nieodmiennie wielkie wrażenie. Zadziwiają nie tylko dojrzałością formy plastycznej, ale również bogactwem odcieni nici jedwabnych, które występowały w tym czasie w bardzo szerokiej palecie. Chciałabym jeszcze sprostować, że prezentowane tu kamizelki noszone były do fraków. W habit a la francaise, stosowano tylko motywy kwiatowe, które powtarzały dekorację kaftana wierzchniego. Fraki natomiast nie były haftowane i dobierano do nich dowolne kamizelki z ciekawymi dekoracjami figuratywnymi tak jak na przykładach na dole:
 Kamizelka z bawiącymi się małpami (singeries) z lat 80' W Muzeum Narodowym w Warszawie (druga taka sama w V&A) poniżej detal:
 lśniące futro małp jest haftowane nicią nie skręcaną, o gładkiej, połyskliwej powierzchni przędzy jedwabnej, natomiast ziemia i rośliny - nicią skręcaną i francuskimi supełkami(to te małe kuleczki) co daje zróżnicowanie faktur i połysków, a w połączeniu z wielokierunkowo kładzioną nicią i bogactwem odcieni prawdziwy efekt malarski.
 Kamizelka ze strzelcami w Muzeum Narodowym w Warszawie z lat 80'. (poniżej  zbliżenie detalu) O tej kamizelce jeszcze będę pisać...
 Efekty światło cieniowe są tu podkreślone przez zestawienie nici białej i nieskręcanej w partii światła na tunice strzelca, z nicią szarą i skręcaną w partii cienia. Cienie są więc nie tylko pokazane kolorem, ale też bardziej matową nicią.
 Kamizelka z galeonem w Muzeum Narodowym w Warszawie na ekspozycji stałej w pałacu w Otwocku Wielkim pod Warszawą (zdjęcie zrobiłam komórka przez szybę, ale trochę widać) z lat 80'-90'. W rzeczywistości statek jest nie wiele większy niż na zdjęciu, daje to pojęcie o niezwykłej zręczności i poziomie umiejętności hafciarzy. Praca jest wykonana pojedynczą, cieniutką nicią jedwabną w bardzo wielu odcieniach. statek wygląda jak namalowany, ma wszelkie detale - starannie przedstawione linowanie, cienie na rufie i fladze. W tle, w perspektywie malarskiej widzimy znikający na horyzoncie drugi statek. Dookoła  pięknie wymodelowane skały, a na kieszonce kompozycja z pięknych muszli. 
 Metropolitan Museum lata 80' kamizelka z motylami
 Metropolitan Museum lata 80' kamizelka z haftowaną ilustracją do bajki Ezopa "bocian i lis"
 Metropolitan Museum lata 70' scena polowania
 Metropolitan Museum panel hafciarski z wyhaftowaną patką do przysłonięcia kieszonki kamizelki - nie wykorzystany. lata 70'
 Kyoto - koniec lat 80' - frak z kamizelką z romantycznymi ruinami.
 Metropolitan Museum lata 90' - kamizelka z motywami masońskimi.
Metropolitan Museum - kamizelka z przełomu XVIII i XIX wieku z realistycznie przedstawionymi owadami.
V&A lata 1780'-90' Nie wykorzystany panel hafciarski na kamizelkę haftowany w scenę pracy w warzywniaku.