Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OSOBLIWOŚCI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OSOBLIWOŚCI. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 października 2017

Pamiątki po królowej

      

Pantofelki Marii Antoniny z lat 80' XVIIIw. Zostały niedawno sprzedane na aukcji prywatnemu nabywcy za 62460 euro
Do naszych czasów przetrwało jeszcze sporo innych pantofli i muletów należących do Marii Antoniny.

         Władcy zazwyczaj nie pozostawiają po sobie zbyt wielu pamiątek w postaci przedmiotów osobistych. Ta zasada dotyczy szczególnie władców francuskich z XVII i XVIII wieku, ponieważ w dobie absolutyzmu, król uosabiający państwo zupełnie literalnie przestawał być osobą prywatną. Wszystkie jego rzeczy: ubrania, akcesoria, drobiazgi (nie mówiąc już o większych sprzętach i nieruchomościach) były własnością państwową, administrowaną przez odpowiednie departamenty dworskie. Raz na jakiś czas (o ustalonej długości odnośnie różnych ruchomości) przedmioty te były utylizowane i wymieniane na nowe. Np. stroje władcy pochodziły zasadniczo z głównego zamówienia składanego raz w roku. Przy tej okazji decydowano czy niektóre (nieliczne) ubiory z poprzedniego zamówienia, będą dalej używane, oraz o sposobie utylizacji pozostałych. Cześć z nich trafiała do skarbców kościelnych, część do różnych osób jako dary. Jednak przeważająca większość tych strojów rozkładana była na czynniki pierwsze i niszczona, by czyjeś pracowite rączki mogły wydobyć z nich wszystkie złote i srebrne nici (te tworzące hafty jak i te w strukturze tkaniny), wszystkie perły i inne cenne elementy, oraz guziki, koronki. Złoto i srebro oddzielano następnie od nici (na która były nawinięte) i przetapiano do ponownego wykorzystania. Ta niezwykła skrupulatność sprawiła, że nie dysponujemy dziś z niestety zachowanymi strojami Ludwików i ich królewskich żon. 
               Zupełnie inaczej było z królową Marią Antoniną, która nie tylko nie była zwolenniczką zasad kierujących maszynerią dworu francuskiego, ale też przyszło jej żyć w czasach  bardzo niespokojnych. Pod koniec jej dni, u progu rewolucji i w jej trakcie, nikt już nie przejmował się rocznymi zamówienia strojów - królowa i tak sprawiała sobie suknie bez opamiętania i kiedy tylko chciała; nikt nie utylizował jej ubiorów z powodów ekonomicznych - bo nawet moda dworska końca XVIII wieku nie często sięgała już po złote nici. A z resztą - Maria Antonina nigdy nie była dobra z ekonomii. Z tego względu, zachowało się sporo pamiątek jeszcze z ostatniego okresu jej "panowania", a jeszcze więcej z okresu jej uwięzienia. Wówczas inaczej już patrzono na osobiste przedmioty monarchini. Już dawno przestały one być narzędziem propagandy, lub własnością państwową (mimo, że zakupione z państwowej kasy). W więzieniu Temple i Conciergerie, wszystko czego dotknęła królowa stawało się jej intymną rzeczą, traktowaną jak relikwia przez monarchistów upodlonych w więzieniach i upokorzonych na emigracji. Pamiątki po Marii Antoninie przechowywano skrzętnie z pokolenia na pokolenie, czcząc je przez całe XIX -te stulecie. Dzięki temu zadziwiającą ich ilość możemy dziś oglądać ze wzruszeniem i refleksją. Kontynuując wczorajszy wpis postanowiłam zaprezentować tu wiele z nich (chyba wszystkich nie sposób) - takich mniej znanych,które powinny zaciekawić zarówno zwolenników jak i przeciwników tej kontrowersyjnej królowej.




 Jeden z ostatnich ubiorów królowej - stanik sukienki żałobnej. Po egzekucji królowa, Maria Antonina otrzymała zgodę na przestrzeganie żałoby i poprosiła o dostarczenie jej czarnego stroju. Przyniesiono jej sukienkę, która należała wcześniej do kogoś innego i była już zniszczona. Królowa sama cerowała i naprawiała ten strój. To w nim prawdopodobnie wystąpiła na swoim procesie. Obecnie stanik tej sukni znajduje się zbiorach prywatnych.


Czepek Marii Antoniny noszony przez nią w więzieniu. Nie jest to ten sam,który miała na sobie w drodze na egzekucję. Jej ostatnie nakrycie głowy było według źródeł wykończone falbaną i udekorowane czarnymi tasiemkami. 


Na zdjęciu ostatni list królowej do madame Elisabeth i skrawek sukni królowej w której została uwięziona. Jest to zatem fragment ostatniego eleganckiego stroju Marii Antoniny, zanim przyszło jej nosić dwie ascetyczne sukienki - czarną - żałobną i białą w której została zgilotynowana. 
Brązowa suknia w łąkowe kwiaty została pocięta od razu po śmierci monarchini i rozesłana w charakterze pamiątek. Nie ma stuprocentowego dowodu, że jest to pamiątka autentyczna, być może taka atrybucja jest tylko tradycją.

Poszetka na listy używana przez Marię Antoninę w Temple. Tradycja przypisuje królowej własnoręczny haft, jest to jednak ewidentnie romantyczna legenda z XIX wieku. Haft jest z pewnością dziełem profesjonalnej pracowni, a do jego wykonania niezbędne było odpowiednie krosno haftarskie. Trudno uwierzyć, że rewolucjoniści dostarczyli królowej do celi krosno haftarskie, jedwabny atłas, jedwabne nici i sztywniki, tylko po to aby mogła sobie wykonać modny pokrowiec na listy.
Do naszych czasów zachowało się więcej rożnego rodzaju jedwabnych portfeli, poszetek, torebek, zdobionych haftem, których własność przypisuje się Marii Antoninie.



Złoty pierścień z inicjałami i włosami Marii Atoniny, który należał do markizy de Soucy - guwernantki dzieci Francji.



Włosy Marii Antoniny w oprawie podarowane przyjaciółce - księżnej de Lamballe z dopiskiem "Tylko śmierć może przerwać naszą przyjaźń".


Stanik sukni z lat 80' lub początku lat 90' XVIII wieku należący do Marii Antoniny, który po jej śmierci jako pamiątka został wysłany do arystokracji na emigracji w Anglii.



Aby porzucić ponury nastrój, na koniec zamieszczam jeszcze przykłady dwóch ubiorów królowej, z czasów gdy nikt na dworze nie spodziewał się wybuchu rewolucji. Powyżej suknia dworska, którą królowa nosiła w latach 80' XVIII wieku. Atłas jedwabny w kolorze kości słoniowej dekorowany klasycystycznym haftem z motywem zwisających wstęg i bukietów z kwiatów i piór. Poniżej stanik sukni ceremonialnej z pistacjowej tafty, który Maria Antonina nosiła jako nastolatka.



wachlarz Marii Antoniny w muzeum Carnavalet


Prezentowane w tym poście przedmioty stanowią tylko niewielką część pamiątek, jakie zachowały się po królowej Marii Antoninie. Zachęcam do buszowania w sieci w poszukiwaniu innych. Możemy znaleźć między innymi listy królowej, więcej medalionów z jej włosami, kilka par butów, szatlenkę, porcelanę z której korzystała, odtworzone wnętrza jej komnat w Wersalu i Petit Trianon, próbnik tkanin jej sukien, oraz tkaniny zaprojektowane do jej apartamentów. Zachowały się też przedmioty związane z jej najbliższymi. Zwłaszcza sporo ubiorów należących do małoletniego Ludwika XVII.

niedziela, 15 października 2017

Rocznica śmierci królowej Marii Antoniny

       
Alexandre Kucharski - Maria Antonina we wdowim stroju w więzieniu Temple

        224 lat temu na placu Rewolucji w Paryżu, została zgilotynowana królowa Maria Antonina. Z tej okazji postanowiłam napisać kilka słów o ostatnich dniach życia tej bardzo dziś popularnej postaci historycznej i o okolicznościach jej śmierci. 
       Maria Antonina, nigdy nie była dla mnie inspiracją i według mnie jako królowa nie zapisała się pozytywnie na kartach historii. A jednak ostatnie miesiące i dni jej życia, jej śmierć są szalenie wzruszające i ukazują ją w zupełnie innym świetle. 
    Ta oderwana od rzeczywistości, mało inteligentna, frywolna, lekkomyślna i egoistyczna dziewczyna, która nigdy nie poświęcała się refleksji nad swoją rolą jako królowej i nad sprawami państwowymi, nagle gwałtownym wiatrem historii została porwana w nurt okrutnej i tragicznej rewolucji. Z początku zupełnie zaskoczona takim rozwojem wypadków, nierozumiejąca całej sytuacji, podejmowała wiele nieodpowiedzialnych decyzji. Dopiero w wiezieniu na skutek traumatycznych doświadczeń, zarówno tych dotyczących losu narodu jak i tych osobistych tragedii, postawa królowej uległa diametralnej zmianie. 

Medaliony z włosami Marii Antoniny, Ludwika XVI i Ludwika XVII


Przód i tył medalionu z włosami Marii Antoniny - oprawa medalionu wykonana w połowie XIX wieku.

      Wyobraźmy sobie wrażliwą kobietę, rozpieszczaną, wychowaną w "cieplarnianych warunkach", której jedynym zmartwieniem była niedoskonała relacja z mężem. Nigdy nie zaznała żadnego niedostatku, wszystkie jej kaprysy były spełniane, jej życie było bajką, otaczali ją przyjaciele, problemy małżeńskie kompensowała sobie udanym, romantycznym związkiem z kochankiem, spełniała się jako matka, a przy tym z powodzeniem wymigiwała się od wszelkich obowiązków na które nie maiła ochoty. Ta kobieta, raptownie i w bardzo krótkim czasie doświadczyła cierpień, które nawet rozłożone na lata złamałyby niejedną dojrzałą osobę. Znieważana i atakowana, straciła wszystkich przyjaciół i ukochany dom. Cała jej rodzina, wraz z małymi dziećmi trafił do więzienia w urągających warunkach. Nieustannie była światkiem przemocy i okrucieństwa. Wreszcie zamordowano jej męża, który mimo wszystko był jej bliskim przyjacielem, do którego była bardzo przywiązana i wzajemnie się szanowali. Potem odseparowano ją od jej małych jeszcze dzieci i nie miała o nich żadnych wieści. Miała przecież pełne prawo podejrzewać najgorsze. 
         W tych warunkach królowa o dziwo nie straciła zmysłów. Ciężkie przeżycia umocniły jej ducha i stały się bodźcem do rozpoczęcia jej niezwykłej przemiany.
        W więzieniu Temple królowa odcięta od rozrywek zaczęła czytać książki. Podobno nie robiła tego przez całe swoje wcześniejsze życie. Warto wspomnieć, że Maria Antonina nigdy nie lubiła się uczyć, brakowało jej podstawowego wykształcenia, a wszelkie wysiłki intelektualne męczyły ją. Tym bardziej zaskakujące jest, że lektury, które wybierała w więzieniu były podobno bardziej poważne niż rozrywkowe. Być może Maria Antonina poszukiwała sensu i wyjaśnienia tej straszliwej sytuacji, w której się znalazła. Być może powróciły do niej też dawno zapomniane i lekceważone rady i przestrogi matki - cesarzowej Marii Teresy. To wszystko, w połączeniu z traumatycznymi przeżyciami i podjętą praca intelektualną sprawiły, że lekkomyślna księżniczka odkryła po niewczasie swoje błędy i chyba pierwszy raz zrozumiała swoja role jako królowej. Moim zdaniem to właśnie w więzieniu Maria Antonina stała się prawdziwą królową Francji - dumną, mądrą, świadomą. Jaka szkoda, że dopiero wtedy, być może gdyby nastąpiło to wcześniej, losy Francji potoczyłyby się jeszcze nieco inaczej. 

fragment sekretnego listu, który miał przyczynić się do potajemnego uwolnienia królowej z więzienia. 

       Ostatnie momenty życia Maria Antonina spędziła w więzieniu Cnciergerie - przedsionku gilotyny. Stefan Zweig pisze, że trzymana była w ciemnicy i zabrano jej wówczas książki i przybory do pisania. Całkiem osiwiała, z resztą większość włosów straciła, a jej twarz mimo, że miała dopiero 37 lat, przypominała twarz staruszki. Ten sam biograf twierdzi, że królowa w tych warunkach prawie całkiem oślepła. Mimo to, do końca nie upadła na duchu.
          Proces królowej - wdowy Capet (dynastia Burbonów to boczna linia rodu Kapetyngów) toczył się przed Komitetem Ocalenia Publicznego, a w roli prokuratora wystąpiła jedna z ohydnych kreatur rewolucji - Fuque Terwil. Oskarżono ją o spisek przeciwko Francji, deficyt skarbu, doprowadzenie do masowego głodu, sprzeniewierzanie majątku państwowego. Poza spiskiem, królowa faktycznie była współwinna zarzucanych jej zbrodni. Podobno w czasie procesu była milcząca, aż do czasu, gdy oskarżono ją o cudzołóstwo z własnym synem - małoletnim Ludwikiem XVII, co oczywiście było bzdurą wymyśloną dla zohydzenia wizerunku monarchini. Wtedy królowa w rozpaczy odezwała się do obecnych na sali kobiet wyrażając swoje oburzenie. 
Po czternastogodzinnej rozprawie, w czasie której nie podano jej nawet szklanki wody, ogłoszono wyrok śmierci. Wyczerpana królowa, napisała potem swój ostatni list adresowany do swojej szwagierki - księżniczki Elisabeth. List ten nie został nigdy dostarczony, ale był czytany na głos wśród rewolucjonistów. 


Ostatni list Marii Antoniny, napisany do księżniczki Elżbiety, który przetrwał do naszych czasów.

(...) Śmierć, na którą mnie właśnie skazano nie jest haniebną – chyba że dla zbrodniarzy – ale pozwoli mi dołączyć do Pani brata. Niewinna jak on, pragnę wykazać się podobną niezłomnością w swych ostatnich chwilach. Jestem spokojna - spokojem tych, którzy mają czyste sumienie ; żal mi ogromnie opuszczać me biedne dzieci. Wie Pani, że istniałam tylko dla nich i dla Pani, moja dobra i czuła siostro. Pani, która przez przyjaźń swoją poświęciłaś wszystko by być z nami, w jakiej pozycji Panią zostawiam!
Dowiedziałam się dzięki moim obrońcom, że moja córka została z Panią rozdzielona. Niestety! Biedne dzieciątko, nie mam odwagi napisać, że nie dostanie już ode mnie żadnego listu. Nie wiem nawet, czy list ten dotrze do Pani. Przyjmij Pani moje błogosławieństwo dla nich obu. Mam nadzieję, że pewnego dnia, gdy będą już dorośli, będziecie mogli być razem i cieszyć się Pani czułą opieką.
Niech nigdy nie zapomną lekcji, które tak usilnie im wpajałam, że zasady i sumienne wykonywanie obowiązków są podstawą ich życia, zaś przyjaźń i zaufanie podstawą szczęścia ; że moja córka, przez wzgląd na swój wiek, powinna wspomagać swego brata radą, wynikającą z większego doświadczenia i przyjaźni ; zaś syn mój otoczy swą siostrę wszelką troską i opieką, na jakie stać przyjaźń ; i w końcu, że nie zapomną, bez względu na to w jakiej pozycji się znajdą, iż prawdziwe szczęście można odnaleźć tylko w jedności ; niech biorą z nas przykład. Ile pocieszenia dała nam Pani przyjaźń w momentach smutku ; ile podwójnie odczuwanego szczęścia jest w chwilach radości, gdy możemy je przeżywać z przyjacielem ; gdzie może być ono droższe niż w gronie własnej rodziny? Niech mój syn nie zapomni nigdy ostatnich słów swego ojca, który powtarzał mu bez ustanku: nigdy nie szukaj zemsty za naszą śmierć. (...)
fragment listu w tłumaczeniu Moniki Pęczkowskiej

          Ostatnia noc przed śmiercią była dla Marii Antoniny bezsenna - spędziła ją cerując i prasując swoją ostatnią suknię. Królowa miała dwie sukienki w czasie uwięzienia: czarną - żałobną, noszoną na co dzień, która była już tak zniszczona, że nie nadawała się do użytku i białą - w dużo lepszym stanie. Być może była to suknia fartuchowa. W dniu egzekucji wdowa Capet miała na sobie jeszcze chustę fichu i prosty czepek z białego płótna z dodatkiem czarnych tasiemek. 
           O świecie czekało ją niemiłe zaskoczenie: zamiast karocy, której się spodziewała, że podobnie jak Ludwika XVI zawiezie ją na szafot, zastała tylko zwykły wózek katowski - słynną kibitkę, którą wszyscy skazańcy rewolucji udawali się na miejsce kaźni. Miało to być kolejnym poniżeniem dla znienawidzonej królowej. Kibitka posuwała się powoli przez gęsty tłum rzucający obelgi. Maria Antonia nie zwracała jednak na to uwagi, wypatrując bacznie kogoś na górnych piętrach mijanych kamienic. Monarchini szukała wzrokiem kapłana, a gdy go wreszcie dostrzegła, ten gestem dał jej znak rozgrzeszenia. Była to umówione potajemnie, a zaświadczył o tym w swoich pamiętnych kat rewolucji Sanson. 

Rysunek autorstwa Davida przedstawia królową na kibitce wiedzioną na szfot. Tłumaczenie opisu według Moniki Pęczkowskiej:

Portret Marii Antoniny, królowej Francji, prowadzonej na katusze, narysowany piórem przez Davida, obserwatora eskorty, ustawionego w oknie z obywatelką Jullien, żoną reprezentanta Julliena, od którego otrzymałem ten rysunek.

      Na szafocie królowa zachowywała się dumnie, dzielnie i spokojnie. Jej ostatnie słowa zanotowane przez Sansona miały brzmieć: "Żegnajcie dzieci, idę do ojca". Po odcięciu jej głowy, pokazywano ją tłumowi, który podobnie jak po śmierci Ludwika XVI, garnął się do królewskich szczątków. Wiele osób wyciągało chusteczki by zanurzyć je w królewskiej krwi. Nawet rewolucja nie zdołała zatrzeć wiary w świętość i cudowność tych relikwii. 

Rysunek odciętej głowy królowej autorstwa Davida. Tłumaczenie opisu wg. Moniki Pęczkowskiej:

Ten rysunek piórem, przypisywany Jacques’owi Louisowi Davidowi, stanowi jedną z niewielu istniejących ilustracji przedstawiających ścięcie Marii Antoniny. Rysy twarzy i zastosowana technika przedstawiają liczne podobieństwa do rysunku Davida przechowywanego w Luwrze, „Maria Antonina wiedziona na szafot”. David był naocznym świadkiem egzekucji. Autorem komentarzy przy obrazku jest prawdopodobnie Gracchus Babeuf.




Woskowa podobizna odciętej głowy Marii Antoniny z kolekcji Madame Tussaud

          Podobno odcięta głowa królowej podczas obnoszenia jej wśród gapiów, nagle otworzyła oczy, czym wywołała grozę i milczenie zebranego tłumu. 
         Szczątki królowej spoczęły w masowym grobie ofiar gilotyny na cmentarzu św Magdaleny. Po restauracji Burbonów w 1815 roku, ekshumowano je wraz ze szczątkami Ludwika XVI i przeniesiono królewskiej krypty Saint Denis.



Informacje w tym poście oparłam przede wszystkim na dwóch polecanych pozycjach:

"Maria Antonina" Stefan Zweig
"Sanson. Zapiski kata miasta Paryża" w opracowaniu Edwarda Radzińskiego

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Towarzystwo Stanisławowskie

Towarzystwo Stanisławowskie od góry (from upper line) : Piotr Zalewski, Ludwik Sudawski, Tomasz Pichór, Paweł Małecki. On the sofa: Angela Sołtys, Dominika Świątkowska i Anna Nurzyńska - Dziemska
fot. with terrible light: Wojciech Kohun

Is's time to present you Towarzystwo Stanisławowskie (Stanislav's Association) - an extraordinary 18th century reconstruction group which I'm a member. We centre on Polish king Stanislav August Poniatowski reign period: 1764 - 1795. Most of ouer members are interested in this epoque and they are working on it scientifically like me. We organize private meetings in costumes, were every think is as historical as possible: food, table decoration, porcelain, historical games and entertainments, speeches, performances, interiors, and of course no electricity, an any mobile gadgets ;) Except this provate meetings only for ouer members, we participate in various open event in historical residences and gardens as lecturers and attraction.

Najwyższy cza podzielić się z Wami wielką przyjemnością, jaka jest dla mnie należenie do Towarzystwa Stanisławowskiego - wyjątkowej, warszawskiej grupy rekonstrukcyjnej, która skupia się na okresie panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego - 1764 - 1795. Wielu naszych członków podobnie jak ja zajmuje się epoka naukowo; mamy wśród naszych członków pracowników muzeów, wydawnictw, a także pasjonatów, którzy nie reprezentują żadnych instytucji, ale posiadają równie rzetelną wiedzę w swoich dziedzinach. Jako towarzystwo najchętniej organizujemy spotkania zamknięte, jedynie dla naszych członków i zaproszonych gości, w czasie których staramy się na miarę naszych możliwości odtworzyć realia epoki poprzez nasze kostiumy, wybór miejsca, dań, zastawy i dekoracji stołu, wystąpień, rozrywek i gier historycznych. Oczywiście staramy się nie używać prądu i współczesnych urządzeń :) Oprócz tych spotkań, uczestniczymy również w imprezach otwartych, w pałacach i parkach, na piknikach historycznych itd. Stanowimy wtedy nie tylko atrakcję turystyczną, ale mamy możliwość również występować z prezentacjami, wykładami i pokazami.

Now I will show you some photos form ouer autumn meeting, when Towarzystwo Stanisławowskie was constituted. I was there in my new turquerie gown in late 1770s style - first time:

fot: Wojciech Kohun i Paweł Małecki









Ouer letter f intent made by Dominika Świątkowska (she is a conservator of old books and great artist):








 


niedziela, 31 lipca 2016

ROKOKO - Wszystko co musicie wiedzieć o stylu

Serdecznie zapraszam na krótki wykład poświęcony genezie i analizie stylu rokokowego. Opisuję w nim charakterystyczne elementy, podstawowe motywy i ich pochodzenie, wyjaśniam cechy stylistyczne i inspiracje w sztuce i designie I połowy XVIII wieku. Analiza ta jest kierowana do wszystkich miłośników rokoka, którzy nie zadowalają się płaskimi i pełnymi stereotypów opracowaniami w przeciętnych podręcznikach historii sztuki. Dla wszystkich tych osób, pragnę zaprezentować przystępne i dogłębne spojrzenie na jeden z trudniejszych i bardziej wyrafinowanych prądów estetycznych, jakie narodziły się wśród elitarnych gustów europejskich.


konspekt:

- Zapowiedź stylu we wcześniejszych epokach - późny gotyk, ornament groteskowy, manieryzm i barok.
- Co to znaczy rokoko? Co to znaczy rokaj i czym jest?
- inspiracje skałami, kuriozami, grotami
- Rokaj jako utopia artystyczna
- Linie kompozycyjne wyróżnione  przez Hogharta
- Wpływ sztuki chińskiej mające swoje korzenie w średniowieczu i nierozerwalność trendu chinoiseries z estetyką rokokową
- Nimfeum - idealna przestrzeń rokokowa i krótka relacja filmowa z nimfeum w ogrodzie przy pałacu w Gorzanowie.

polecam linki:


środa, 20 kwietnia 2016

CZYTANIE ZE ZROZUMIENIEM #4 Tumany pudru i konsekwencja dla sztuki gestu!



W tym odcinku zwracam uwagę na mało znane ciekawostki związane ze zwyczajem pudrowania włosów i twarzy w XVII i XVIII wieku, oraz ich ciekawy wpływ na sztukę "reżyserii ciała" wśród elitarnych środowisk epoki. 

cytowane teksty:

Georges Vigarello "Czystość i Brud - Higiena ciała od średniowiecza do XX wieku"

Sebastian Mercier "Obraz Paryża"

linki do wspominanych artykułów:

1. Obrazy Johna Russela:
http://fashion-hi-story.blogspot.com/2014/11/john-russel-tumany-pudru.html

2. Sztuka posługiwania się wachlarzem i sztuka gestu:
http://fashion-hi-story.blogspot.com/2012/08/gest-wachlarzem.html


http://fashion-hi-story.blogspot.com/2012/11/rezyseria-ciaa-symbolika-gestu.html

piątek, 4 marca 2016

Czytanie ze zrozumieniem #1 "Opat w sukience"



Zapraszam na pierwszy odcinek z serii "Czytanie ze zrozumieniem", w której omawiam teksty źródłowe pod kątem historii mody i obyczajów XVII i XVIII wieku.

A poniżej dodatkowa ikonografia do filmu:


Ludwik XIV jako młody chłopiec w stylizacji heroicznej. 


Filip de France - brat Ludwika XIV w sukni mantua.


Ludwik XV jako dziecko lata 10' XVIII wieku


Portret opata de Choisy

sobota, 22 listopada 2014

John Russel - tumany pudru

Z wielkim zaskoczeniem i radością odkryłam portrety autorstwa Johna Russela, na których pierwszy raz spotkałam się z pewną ciekawostką. Postaci, zwłaszcza męskie mają zwykle ubrania pobrudzone pudrem, obsypującym się z włosów! Widać to przede wszystkim na aksamitnych kołnierzach. Właściwie to logiczne, że tumany pudru, jakie kładziono na włosy, nie mogły się tam utrzymać na zawsze; oczywisty powinien być fakt, że ubrania były nim zasypane. Pudrowano przecież włosy, twarze, dekolty, nawet koronkowe mankiety. Biały pył przyczepiał się do wszystkiego i widok przyprószonych strojów musiał być częścią ówczesnej codzienności. Większość malarzy pomijała ten detal na swoich obrazach i z tego powodu portrety autorstwa Russela są takim zaskoczeniem. Myślę, z resztą, że nie tylko dla mnie, ponieważ nigdy, w żadnym filmie kostiumowym, nie zauważyłam, żeby kostiumy były przyprószone pudrem. Taki zabieg doskonale by wpłynął na urealnienie epoki i oddanie jej kolorytu. Musze to kiedyś gdzieś wykorzystać.... Ten widok na zawsze zwiąże się w mojej wyobraźni z epokami w których pudrowano włosy!
 

To ten portret zwrócił moja uwagę jako pierwszy. Puder widać zarówno na kołnierzu, jak i na cylindrze. Wrażenie robi też staranne oddanie detali wnętrza kapelusza.