wtorek, 24 kwietnia 2012

piękne!

O rety, znalazłam coś, co zweryfikowało moje podejście do tego typu wzornictwa. Widziałam dziesiątki tkanin w tym stylu (więcej przykładów w poście "tkaniny koronkowe w stylu Pompadour"), ale teraz widzę, że nie były wcale aż tak wyjątkowe w porównaniu z tym:
Podoba mi się zwłaszcza ta u góry, co za oryginalny pomysł, kompozycja i lekkość, a te kolory! To niesamowite jak udało się uzyskać taką przezroczystość tej wstęgi.

niedziela, 22 kwietnia 2012

Maria Sybilla Merian

     Anglicy od zawsze mieli styl, który stanowił przeciwieństwo francuskiego. Zamiast życia na dworze królewskim, woleli wiejskie domy i pałace, polowania, pikniki, sport i gry na świeżym powietrzu. Ich Domy i ogrody miały charakter nieoficjalny. Zwłaszcza ogrody, które miały sprawiać wrażenie dzikich i tajemniczych, w stylu sentymentalnym a potem romantycznym. Dlatego też ubiór angielski różni się od francuskiego, a zatem od oficjalnie panującej mody w XVII wieku i w pierwszej połowie XVIIIego. Przebierali się wykwintne ubiory francuskie tylko na eleganckie okazje, ale w życiu codziennym, pośród łąk i lasów, woleli stroje bardziej swobodne. Kierowali się praktycyzmem. To oni byli byli pomysłodawcami wszelkich ubiorów sportowych i podróżnych. Wymyślili redingotę, carric, frock i suknię w stylu angielskim. Lubowali się w wełnie, bawełnie, muślinach, batystach i płótnie, a po jedwab sięgali na specjalne okazje. 
      Z tego względu desenistów angielskich zawsze najbardziej interesowały rośliny ogrodowe i łąkowe. Wielu z tych projektantów zajmowało sie również botaniką, zielarstwem, prowadzeniem ogrodów z wyszukaną roślinnością i tworzeniem zielników, oraz wzorników kwiatowych. Warto zwrócić uwagę, że we Francji deseniści całkiem ignorowali bogactwo flory, nie zajmowali się poznawaniem różnych rodzajów kwiatów i poprzestawali do na przedstawieniach samej tylko róży w różnych odsłonach i stylizacjach, a najczęściej w sposób bardzo konwencjonalny, zwłaszcza od połowy XVIII wieku. Na angielskich tkaninach pojawiają się natomiast kwiaty różnego rodzaju od egzotycznych po najzwyklejsze rumianki i polne "chwasty", a także egzotyczne i zwykłe owady spotykane na co dzień jak pszczoły, biedronki, czy motyle. Poza tym w całej Europie projektanci tkanin chętnie kopiowali rośliny wprost z plansz botanicznych, zarówno w okresie stylu bizarre, jak i później gdy modne były realistyczne wzory.
         Najważniejszy zbiór plansz botanicznych, przedstawiających rozwój owadów i rośliny egzotyczne, był dziełem Marii Sybilli Merian. Deseniści korzystali z niego projektanci tkanin przez całą pierwszą połowę XVIII wieku, kopiując rysunki bezpośrednio, lub inspirując się nimi do stworzenia przestylizowanych ornamentów. Zbiór plansz miał tytuł Metamorphosis insectorum Surinamensium i był wydany w 1705 roku w Amsterdamie. Maria Sybilla Merian była artystką i jednym z pierwszych entomologów, pochodziła z Niemiec a swoją karierę naukową rozwijała w Holandii. Wielu jej znajomych, zgodnie z powszechną wówczas modą kolekcjonowali okazy roślin i owadów egzotycznych. Zafascynowana nimi, Merian wyjechała w 1699 roku do Surinamu (w Ameryce Południowej - kolonia holenderska), gdzie badała cykle rozwojowe owadów tropikalnych i wykonała wiele wysokiej klasy ilustracji. Jej praca miała dużą wartość ponieważ była publikowana również po niemiecku dzięki czemu miała szeroką rzeszę odbiorców, była pionierką naukowych ekspedycji, oraz tworzenia teorii biologicznych i botanicznych na podstawie obserwacji a nie tylko suchych spekulacji. W każdym razie dla mnie najistotniejszy jest fakt, że wiele z jej rysunków pojawiało się potem na angielskich i holenderskich tkaninach.




Tkaniny bizarre na ubiorach świeckich

         Zachowane ubiory uszyte z tkanin w stylu bizarre należą do wielkiej rzadkości. Był to czas mody na suknie mantua, które w ogóle są wyjątkowo nielicznymi obiektami w dzisiejszych muzeach, a każda z nich stanowi perłę kolekcji. Wynika to z kilku przyczyn. Po pierwsze w okresie tak wczesnym, produkcja ubiorów była znacznie mniejsza niż w XVIII wieku i później, modne ubiory nosili tylko bogaci ludzie, a i ci byli na tyle oszczędni, że zużyte stroje przerabiali albo na sukienki dla dzieci, albo przerabiali na nową modę, lub wręcz wykorzystywali ich fragmenty do innych celów. Złote i srebrne nici, którymi gęsto przetykane były grube i kosztowne jedwabne lampasy i adamaszki, wyciągano i sprzedawano, aby nie zmarnować tego bogactwa, które dostrzegano tylko w samym kruszcu. Dlatego te jak i wiele innych ubiorów sprzed połowy XVIII wieku, które możemy dziś w nielicznych przykładach obserwować w kolekcjach muzealnych, są cudem ocalałe. 
           Z tak wyrafinowanych i cennych tkanin szyto oczywiście bardzo często paramenty kościelne, które już pokazywałam, ale również eleganckie suknie, kamizele i szlafroki, bardzo rzadko szustokory. Warto też sobie uzmysłowić, że wykorzystanie takiej tkaniny na szlafrok nie było marnotrawstwem, ponieważ robe de chambre, spełniał zupełnie inną funkcje kiedyś i dziś. Nasze współczesne szlafroki, maja być ciepłe, miękkie i miłe, wkładamy je gdy nikt nas nie widzi, tuż po kąpieli, lub po obudzeniu, albo włóczymy się w nich w chorobie i w czasie sesji. Ale eleganccy państwo w XVII i XVIII wieku, byli budzeni co rano przez służbę i ubierani w wytworny strój ranny. Mężczyzna wkładał koszulę, kamizelę, spodnie, banyan (szlafrok), oraz czapke domową i pantofle bez pięt (mulety); a kobieta koszulę, gorset, banyan, lub deszabilkę i mulety na obcasach. W tym stroju nie tylko chowali się przed wzrokiem ludzi, ale wręcz przyjmowali ranne, nieoficjalne wizyty gońców, usługodawców itd. Dlatego szlafroki najwykwintniejszych osób były szyte z bardzo drogich tkanin jak jedwabie w stylu bizarre.
             Na koniec tego wstępu chcę jeszcze zwrócić uwagę na to, że prezentowane tu stroje mają korzenie orientalne, wobec czego charakteryzują je duże, gładkie płaszczyzny, które znakomicie umożliwiły prezentację tkanin wielkoraportowych. Użycie jedwabi bizarre we wcześniejszej modzie, mijałoby się z celem, ponieważ wymagałoby pocięcia tych pięknych wzorów na małe kawałeczki, z których nie dałoby się odczytać ich rysunku, oraz zamysłu projektanta.

 Spódnica z francuskiej tkaniny w stylu pierwszej fazy datowana na 1710 rok w zbiorach Muzeum Sztuki i Rzemiosła w Zagrzebiu
 Suknia mantua z tkaniny w stylu drugiej fazy, być może francuska, niestety nie wiem w którym jest muzeum, wydawało mi się że w MET, ale nie mogłam tam znaleźć jej ponownie

 Słynna łososiowa mantua w MET z tkaniny prawdopodobnie włoskiej w stylu drugiej fazy, datowana na 1710-1714



 Mantua znana jako Valdemar Slot Gown (znaleziona na zamku Valdemar Slot Gown, była suknią ślubną tamtejszej pani) w Muzeum Narodowym w Sztokholmie

 deszabilka z odprutymi rękawami z tkaniny z stylu trzeciej fazy w zbiorach prywatnych (zdjęcie z aukcji)
 Caraco (po lewej)z tkaniny angielskiej w stylu drugiej fazy w jakimś małym muzeum angielskim.
 wenecka mantua z weneckiej tkaniny w stylu drugiej fazy
 suknia a la francaise z lat 40', z tkaniny z lat 30' Holenderska w MFA. Jak już pisałam holenderskie bizary przetrwały w modzie dużo dłużej, a fragment tej tkaniny pokazywałam już oddzielnie w poście o Holenderskich bizarach i tam ją opisałam.
 Kamizela w MFA z tkaniny w stylu trzeciej fazy. Adamaszek na rękawach również ma dziwaczne wzory.
 Kamizela w LACMA z francuskiej tkaniny w stylu drugiej fazy
 Kamizela w zbiorach jakiegoś rosyjskiego muzeum z takniny w stylu trzeciej fazy
 Kamizela w V&A z adamaszku z dziwacznymi wzorami w stylu drugiej fazy

 Kamizela z tkaniny włoskiej lub francuskiej w stylu drugiej fazy w zbiorach muzeum w Menchester
 I na koniec jeden z najpiękniejszych strojów jakie kiedykolwiek widziałam - szustokor (być może dziecięcy) z tkaniny włoskiej we wspaniałe srebrne wzory w stylu drugiej fazy w zbiorach MET



sobota, 21 kwietnia 2012

Tkaniny bizarre na portretach

Ponieważ jedwabie bizarre były kosztowne i wykorzystywane na eleganckie stroje, pojawiają się na portretach z przełomu XVII i XVIII wieku. Nie są to co prawda liczne portrety, ani sławne osobistości, ale ponieważ zdecydowałam się już tak rozpisać na ten temat, to wrzucę i te portrety, które uważam za ciekawe i dość unikatowe. Nie będę jednak już sobie przypominać kto na nich jest ani szukać takich szczegółowych informacji, w jakim muzeum co się znajduje. Zdecydowana większośc to portrety włoskie ze zrozumiałych względów.






Dalekowschodnie tkaniny bizarre

Z powodu ożywionej wymiany handlowej między wschodem i zachodem, rynek dalekowschodni, często produkował część tkanin wyłącznie na export, w stylu łączącym gusta baroku europejskiego z tradycyjnym wzornictwem Azji. Najlepszym przykładem mogą być indyjskie malowane, a potem drukowane bawełny chintz, które modne były w Europie od końca XVII wieku, do końca XIX wieku. Nie maja one jednak nic wspólnego ze wzornictwem bizarre, poza tym, że czasem bywały inspirujące dla desenistów projektujących ornamenty kwiatowe w fazie luxoriant.  Tkaniny w stylu bizarre produkowane w Chinach i Japonii z przeznaczaniem wyłącznie na export, stanowią nieliczne przykłady w kolekcjach muzealnych. Często są z resztą opisane jako: "Chiny na export, albo Europa", z powodu niewielkich różnic stylistycznych. Poza tym wiele tkanin Japońskich z okresu edo, produkowanych z myślą o Japończykach, a nie zachodzie, również do złudzenia przypomina Holenderskie i Angielskie bizary z fazy egzotycznej, dlatego wrzucam tu kilka przykładów z kolekcji MFA:

cztery poniższe tkaniny są Japońskie z XVIII wieku i służyły jako element wystroju w buddyjskich świątyniach.



 Poniższa tkanina jest chińska wyprodukowana z przeznaczeniem na export do Europy
 Ostatni przykład to tkanina perska z XIV wieku, na której widnieją ornamenty kwiatowe, zapewne występujące w tamtej kulturze już o wiele wcześniej, ponieważ właśnie one zainspirowały Włoskich tkaczy z Lucca w średniowieczu, renesansie i baroku. Takie same kwiaty pojawiają się na tkaninach włoskich w wielu zbiorach muzealnych w tym na tkaninie ornatu którą pokazywałam w poście o włoskich tkaninach bizarre i jeszcze raz dla przypomnienia wrzucam ja na koniec
Zbliżenie tkaniny z włoskiego ornatu z drugiej połowy XVII wieku w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, na którym widnieją broszowane bladym złotem kwiaty zaczerpnięte z ornamentyki perskiej.

Francuskie tkaniny bizarre

Francji zabrakło niestety długiej tradycji handlowej z dalekim wschodem, dlatego późno wypracowała swój indywidualny styl w kwestii wzornictwa bizarre. Najbardziej indywidualizm swój zaznaczyła w krótkiej, ostatniej fazie - luxoriant, w czym ujawniła się francuska skłonność do kwiatów. Zbyt mały dostęp do oryginalnych towarów importowanych z Azji, sprawił, że deseniści francuscy początkowo głownie kopiowali style omówionych wcześniej krajów, kopiując nieraz tamtejsze wzorniki i dopuszczając się plagiatów. Zupełnie inaczej wyglądała wówczas kwestia praw autorskich. 
Francuskie jedwabie produkowano przede wszystkim w dwóch dużych manufakturach w Tour i w Lyonie i stamtąd też pochodzą tkaniny bizarre. Ta notka nie będzie długa, ponieważ akurat w tym temacie Francizi nie wiele mieli do powiedzenia. Najczęściej historycy opisują pochodzenie tych tkanin jako niepewne np. Włochy lub Francja, albo Anglia lub Francja, właśnie z powodu kopiowania cudzych stylów i braku indywidualizmu. Na początek wrzucam kilka przykładów z pierwszej drugiej fazy:
 Ta dziwaczna tkanina z postaciami chińczyków i pagodą z pierwszej fazy, przypomina bardzo wyroby Holenderskie, lub Angielskie (MFA)
 MFA
 Kolejna tkanina opisywana jako francuska lub angielska. (MFA)


 dwie kolejne tkaniny - zielona i czerwona są typowe dla drugiej fazy i czerpią nieco ze stylu włoskiego, są jednak bardziej oszczędne w stosowaniu złotej nici i to być może jest typowe dla Francji, tym bardziej że w podobnym stylu jest zielona tkanina na samym dole.




Wydaje mi się, że w fazie luxoriant najwyraźniej zaznacza się styl francuski. Jest to styl w którym właściwie zrywa się z dokładnym kopiowaniem elementów z tkanin dalekowschodnich i bazując na doświadczeniu z abstrakcją, dodaje się więcej kwiatów. Tkaniny te, były też często na przeważającej powierzchni pokryte złotymi nićmi.
Oto kilka przykładów nie tylko francuskich ostatniej fazy stylu bizarre: