wtorek, 17 października 2017

Pamiątki po królowej

      

Pantofelki Marii Antoniny z lat 80' XVIIIw. Zostały niedawno sprzedane na aukcji prywatnemu nabywcy za 62460 euro
Do naszych czasów przetrwało jeszcze sporo innych pantofli i muletów należących do Marii Antoniny.

         Władcy zazwyczaj nie pozostawiają po sobie zbyt wielu pamiątek w postaci przedmiotów osobistych. Ta zasada dotyczy szczególnie władców francuskich z XVII i XVIII wieku, ponieważ w dobie absolutyzmu, król uosabiający państwo zupełnie literalnie przestawał być osobą prywatną. Wszystkie jego rzeczy: ubrania, akcesoria, drobiazgi (nie mówiąc już o większych sprzętach i nieruchomościach) były własnością państwową, administrowaną przez odpowiednie departamenty dworskie. Raz na jakiś czas (o ustalonej długości odnośnie różnych ruchomości) przedmioty te były utylizowane i wymieniane na nowe. Np. stroje władcy pochodziły zasadniczo z głównego zamówienia składanego raz w roku. Przy tej okazji decydowano czy niektóre (nieliczne) ubiory z poprzedniego zamówienia, będą dalej używane, oraz o sposobie utylizacji pozostałych. Cześć z nich trafiała do skarbców kościelnych, część do różnych osób jako dary. Jednak przeważająca większość tych strojów rozkładana była na czynniki pierwsze i niszczona, by czyjeś pracowite rączki mogły wydobyć z nich wszystkie złote i srebrne nici (te tworzące hafty jak i te w strukturze tkaniny), wszystkie perły i inne cenne elementy, oraz guziki, koronki. Złoto i srebro oddzielano następnie od nici (na która były nawinięte) i przetapiano do ponownego wykorzystania. Ta niezwykła skrupulatność sprawiła, że nie dysponujemy dziś z niestety zachowanymi strojami Ludwików i ich królewskich żon. 
               Zupełnie inaczej było z królową Marią Antoniną, która nie tylko nie była zwolenniczką zasad kierujących maszynerią dworu francuskiego, ale też przyszło jej żyć w czasach  bardzo niespokojnych. Pod koniec jej dni, u progu rewolucji i w jej trakcie, nikt już nie przejmował się rocznymi zamówienia strojów - królowa i tak sprawiała sobie suknie bez opamiętania i kiedy tylko chciała; nikt nie utylizował jej ubiorów z powodów ekonomicznych - bo nawet moda dworska końca XVIII wieku nie często sięgała już po złote nici. A z resztą - Maria Antonina nigdy nie była dobra z ekonomii. Z tego względu, zachowało się sporo pamiątek jeszcze z ostatniego okresu jej "panowania", a jeszcze więcej z okresu jej uwięzienia. Wówczas inaczej już patrzono na osobiste przedmioty monarchini. Już dawno przestały one być narzędziem propagandy, lub własnością państwową (mimo, że zakupione z państwowej kasy). W więzieniu Temple i Conciergerie, wszystko czego dotknęła królowa stawało się jej intymną rzeczą, traktowaną jak relikwia przez monarchistów upodlonych w więzieniach i upokorzonych na emigracji. Pamiątki po Marii Antoninie przechowywano skrzętnie z pokolenia na pokolenie, czcząc je przez całe XIX -te stulecie. Dzięki temu zadziwiającą ich ilość możemy dziś oglądać ze wzruszeniem i refleksją. Kontynuując wczorajszy wpis postanowiłam zaprezentować tu wiele z nich (chyba wszystkich nie sposób) - takich mniej znanych,które powinny zaciekawić zarówno zwolenników jak i przeciwników tej kontrowersyjnej królowej.




 Jeden z ostatnich ubiorów królowej - stanik sukienki żałobnej. Po egzekucji królowa, Maria Antonina otrzymała zgodę na przestrzeganie żałoby i poprosiła o dostarczenie jej czarnego stroju. Przyniesiono jej sukienkę, która należała wcześniej do kogoś innego i była już zniszczona. Królowa sama cerowała i naprawiała ten strój. To w nim prawdopodobnie wystąpiła na swoim procesie. Obecnie stanik tej sukni znajduje się zbiorach prywatnych.


Czepek Marii Antoniny noszony przez nią w więzieniu. Nie jest to ten sam,który miała na sobie w drodze na egzekucję. Jej ostatnie nakrycie głowy było według źródeł wykończone falbaną i udekorowane czarnymi tasiemkami. 


Na zdjęciu ostatni list królowej do madame Elisabeth i skrawek sukni królowej w której została uwięziona. Jest to zatem fragment ostatniego eleganckiego stroju Marii Antoniny, zanim przyszło jej nosić dwie ascetyczne sukienki - czarną - żałobną i białą w której została zgilotynowana. 
Brązowa suknia w łąkowe kwiaty została pocięta od razu po śmierci monarchini i rozesłana w charakterze pamiątek. Nie ma stuprocentowego dowodu, że jest to pamiątka autentyczna, być może taka atrybucja jest tylko tradycją.

Poszetka na listy używana przez Marię Antoninę w Temple. Tradycja przypisuje królowej własnoręczny haft, jest to jednak ewidentnie romantyczna legenda z XIX wieku. Haft jest z pewnością dziełem profesjonalnej pracowni, a do jego wykonania niezbędne było odpowiednie krosno haftarskie. Trudno uwierzyć, że rewolucjoniści dostarczyli królowej do celi krosno haftarskie, jedwabny atłas, jedwabne nici i sztywniki, tylko po to aby mogła sobie wykonać modny pokrowiec na listy.
Do naszych czasów zachowało się więcej rożnego rodzaju jedwabnych portfeli, poszetek, torebek, zdobionych haftem, których własność przypisuje się Marii Antoninie.



Złoty pierścień z inicjałami i włosami Marii Atoniny, który należał do markizy de Soucy - guwernantki dzieci Francji.



Włosy Marii Antoniny w oprawie podarowane przyjaciółce - księżnej de Lamballe z dopiskiem "Tylko śmierć może przerwać naszą przyjaźń".


Stanik sukni z lat 80' lub początku lat 90' XVIII wieku należący do Marii Antoniny, który po jej śmierci jako pamiątka został wysłany do arystokracji na emigracji w Anglii.



Aby porzucić ponury nastrój, na koniec zamieszczam jeszcze przykłady dwóch ubiorów królowej, z czasów gdy nikt na dworze nie spodziewał się wybuchu rewolucji. Powyżej suknia dworska, którą królowa nosiła w latach 80' XVIII wieku. Atłas jedwabny w kolorze kości słoniowej dekorowany klasycystycznym haftem z motywem zwisających wstęg i bukietów z kwiatów i piór. Poniżej stanik sukni ceremonialnej z pistacjowej tafty, który Maria Antonina nosiła jako nastolatka.



wachlarz Marii Antoniny w muzeum Carnavalet


Prezentowane w tym poście przedmioty stanowią tylko niewielką część pamiątek, jakie zachowały się po królowej Marii Antoninie. Zachęcam do buszowania w sieci w poszukiwaniu innych. Możemy znaleźć między innymi listy królowej, więcej medalionów z jej włosami, kilka par butów, szatlenkę, porcelanę z której korzystała, odtworzone wnętrza jej komnat w Wersalu i Petit Trianon, próbnik tkanin jej sukien, oraz tkaniny zaprojektowane do jej apartamentów. Zachowały się też przedmioty związane z jej najbliższymi. Zwłaszcza sporo ubiorów należących do małoletniego Ludwika XVII.

niedziela, 15 października 2017

Rocznica śmierci królowej Marii Antoniny

       
Alexandre Kucharski - Maria Antonina we wdowim stroju w więzieniu Temple

        224 lat temu na placu Rewolucji w Paryżu, została zgilotynowana królowa Maria Antonina. Z tej okazji postanowiłam napisać kilka słów o ostatnich dniach życia tej bardzo dziś popularnej postaci historycznej i o okolicznościach jej śmierci. 
       Maria Antonina, nigdy nie była dla mnie inspiracją i według mnie jako królowa nie zapisała się pozytywnie na kartach historii. A jednak ostatnie miesiące i dni jej życia, jej śmierć są szalenie wzruszające i ukazują ją w zupełnie innym świetle. 
    Ta oderwana od rzeczywistości, mało inteligentna, frywolna, lekkomyślna i egoistyczna dziewczyna, która nigdy nie poświęcała się refleksji nad swoją rolą jako królowej i nad sprawami państwowymi, nagle gwałtownym wiatrem historii została porwana w nurt okrutnej i tragicznej rewolucji. Z początku zupełnie zaskoczona takim rozwojem wypadków, nierozumiejąca całej sytuacji, podejmowała wiele nieodpowiedzialnych decyzji. Dopiero w wiezieniu na skutek traumatycznych doświadczeń, zarówno tych dotyczących losu narodu jak i tych osobistych tragedii, postawa królowej uległa diametralnej zmianie. 

Medaliony z włosami Marii Antoniny, Ludwika XVI i Ludwika XVII


Przód i tył medalionu z włosami Marii Antoniny - oprawa medalionu wykonana w połowie XIX wieku.

      Wyobraźmy sobie wrażliwą kobietę, rozpieszczaną, wychowaną w "cieplarnianych warunkach", której jedynym zmartwieniem była niedoskonała relacja z mężem. Nigdy nie zaznała żadnego niedostatku, wszystkie jej kaprysy były spełniane, jej życie było bajką, otaczali ją przyjaciele, problemy małżeńskie kompensowała sobie udanym, romantycznym związkiem z kochankiem, spełniała się jako matka, a przy tym z powodzeniem wymigiwała się od wszelkich obowiązków na które nie maiła ochoty. Ta kobieta, raptownie i w bardzo krótkim czasie doświadczyła cierpień, które nawet rozłożone na lata złamałyby niejedną dojrzałą osobę. Znieważana i atakowana, straciła wszystkich przyjaciół i ukochany dom. Cała jej rodzina, wraz z małymi dziećmi trafił do więzienia w urągających warunkach. Nieustannie była światkiem przemocy i okrucieństwa. Wreszcie zamordowano jej męża, który mimo wszystko był jej bliskim przyjacielem, do którego była bardzo przywiązana i wzajemnie się szanowali. Potem odseparowano ją od jej małych jeszcze dzieci i nie miała o nich żadnych wieści. Miała przecież pełne prawo podejrzewać najgorsze. 
         W tych warunkach królowa o dziwo nie straciła zmysłów. Ciężkie przeżycia umocniły jej ducha i stały się bodźcem do rozpoczęcia jej niezwykłej przemiany.
        W więzieniu Temple królowa odcięta od rozrywek zaczęła czytać książki. Podobno nie robiła tego przez całe swoje wcześniejsze życie. Warto wspomnieć, że Maria Antonina nigdy nie lubiła się uczyć, brakowało jej podstawowego wykształcenia, a wszelkie wysiłki intelektualne męczyły ją. Tym bardziej zaskakujące jest, że lektury, które wybierała w więzieniu były podobno bardziej poważne niż rozrywkowe. Być może Maria Antonina poszukiwała sensu i wyjaśnienia tej straszliwej sytuacji, w której się znalazła. Być może powróciły do niej też dawno zapomniane i lekceważone rady i przestrogi matki - cesarzowej Marii Teresy. To wszystko, w połączeniu z traumatycznymi przeżyciami i podjętą praca intelektualną sprawiły, że lekkomyślna księżniczka odkryła po niewczasie swoje błędy i chyba pierwszy raz zrozumiała swoja role jako królowej. Moim zdaniem to właśnie w więzieniu Maria Antonina stała się prawdziwą królową Francji - dumną, mądrą, świadomą. Jaka szkoda, że dopiero wtedy, być może gdyby nastąpiło to wcześniej, losy Francji potoczyłyby się jeszcze nieco inaczej. 

fragment sekretnego listu, który miał przyczynić się do potajemnego uwolnienia królowej z więzienia. 

       Ostatnie momenty życia Maria Antonina spędziła w więzieniu Cnciergerie - przedsionku gilotyny. Stefan Zweig pisze, że trzymana była w ciemnicy i zabrano jej wówczas książki i przybory do pisania. Całkiem osiwiała, z resztą większość włosów straciła, a jej twarz mimo, że miała dopiero 37 lat, przypominała twarz staruszki. Ten sam biograf twierdzi, że królowa w tych warunkach prawie całkiem oślepła. Mimo to, do końca nie upadła na duchu.
          Proces królowej - wdowy Capet (dynastia Burbonów to boczna linia rodu Kapetyngów) toczył się przed Komitetem Ocalenia Publicznego, a w roli prokuratora wystąpiła jedna z ohydnych kreatur rewolucji - Fuque Terwil. Oskarżono ją o spisek przeciwko Francji, deficyt skarbu, doprowadzenie do masowego głodu, sprzeniewierzanie majątku państwowego. Poza spiskiem, królowa faktycznie była współwinna zarzucanych jej zbrodni. Podobno w czasie procesu była milcząca, aż do czasu, gdy oskarżono ją o cudzołóstwo z własnym synem - małoletnim Ludwikiem XVII, co oczywiście było bzdurą wymyśloną dla zohydzenia wizerunku monarchini. Wtedy królowa w rozpaczy odezwała się do obecnych na sali kobiet wyrażając swoje oburzenie. 
Po czternastogodzinnej rozprawie, w czasie której nie podano jej nawet szklanki wody, ogłoszono wyrok śmierci. Wyczerpana królowa, napisała potem swój ostatni list adresowany do swojej szwagierki - księżniczki Elisabeth. List ten nie został nigdy dostarczony, ale był czytany na głos wśród rewolucjonistów. 


Ostatni list Marii Antoniny, napisany do księżniczki Elżbiety, który przetrwał do naszych czasów.

(...) Śmierć, na którą mnie właśnie skazano nie jest haniebną – chyba że dla zbrodniarzy – ale pozwoli mi dołączyć do Pani brata. Niewinna jak on, pragnę wykazać się podobną niezłomnością w swych ostatnich chwilach. Jestem spokojna - spokojem tych, którzy mają czyste sumienie ; żal mi ogromnie opuszczać me biedne dzieci. Wie Pani, że istniałam tylko dla nich i dla Pani, moja dobra i czuła siostro. Pani, która przez przyjaźń swoją poświęciłaś wszystko by być z nami, w jakiej pozycji Panią zostawiam!
Dowiedziałam się dzięki moim obrońcom, że moja córka została z Panią rozdzielona. Niestety! Biedne dzieciątko, nie mam odwagi napisać, że nie dostanie już ode mnie żadnego listu. Nie wiem nawet, czy list ten dotrze do Pani. Przyjmij Pani moje błogosławieństwo dla nich obu. Mam nadzieję, że pewnego dnia, gdy będą już dorośli, będziecie mogli być razem i cieszyć się Pani czułą opieką.
Niech nigdy nie zapomną lekcji, które tak usilnie im wpajałam, że zasady i sumienne wykonywanie obowiązków są podstawą ich życia, zaś przyjaźń i zaufanie podstawą szczęścia ; że moja córka, przez wzgląd na swój wiek, powinna wspomagać swego brata radą, wynikającą z większego doświadczenia i przyjaźni ; zaś syn mój otoczy swą siostrę wszelką troską i opieką, na jakie stać przyjaźń ; i w końcu, że nie zapomną, bez względu na to w jakiej pozycji się znajdą, iż prawdziwe szczęście można odnaleźć tylko w jedności ; niech biorą z nas przykład. Ile pocieszenia dała nam Pani przyjaźń w momentach smutku ; ile podwójnie odczuwanego szczęścia jest w chwilach radości, gdy możemy je przeżywać z przyjacielem ; gdzie może być ono droższe niż w gronie własnej rodziny? Niech mój syn nie zapomni nigdy ostatnich słów swego ojca, który powtarzał mu bez ustanku: nigdy nie szukaj zemsty za naszą śmierć. (...)
fragment listu w tłumaczeniu Moniki Pęczkowskiej

          Ostatnia noc przed śmiercią była dla Marii Antoniny bezsenna - spędziła ją cerując i prasując swoją ostatnią suknię. Królowa miała dwie sukienki w czasie uwięzienia: czarną - żałobną, noszoną na co dzień, która była już tak zniszczona, że nie nadawała się do użytku i białą - w dużo lepszym stanie. Być może była to suknia fartuchowa. W dniu egzekucji wdowa Capet miała na sobie jeszcze chustę fichu i prosty czepek z białego płótna z dodatkiem czarnych tasiemek. 
           O świecie czekało ją niemiłe zaskoczenie: zamiast karocy, której się spodziewała, że podobnie jak Ludwika XVI zawiezie ją na szafot, zastała tylko zwykły wózek katowski - słynną kibitkę, którą wszyscy skazańcy rewolucji udawali się na miejsce kaźni. Miało to być kolejnym poniżeniem dla znienawidzonej królowej. Kibitka posuwała się powoli przez gęsty tłum rzucający obelgi. Maria Antonia nie zwracała jednak na to uwagi, wypatrując bacznie kogoś na górnych piętrach mijanych kamienic. Monarchini szukała wzrokiem kapłana, a gdy go wreszcie dostrzegła, ten gestem dał jej znak rozgrzeszenia. Była to umówione potajemnie, a zaświadczył o tym w swoich pamiętnych kat rewolucji Sanson. 

Rysunek autorstwa Davida przedstawia królową na kibitce wiedzioną na szfot. Tłumaczenie opisu według Moniki Pęczkowskiej:

Portret Marii Antoniny, królowej Francji, prowadzonej na katusze, narysowany piórem przez Davida, obserwatora eskorty, ustawionego w oknie z obywatelką Jullien, żoną reprezentanta Julliena, od którego otrzymałem ten rysunek.

      Na szafocie królowa zachowywała się dumnie, dzielnie i spokojnie. Jej ostatnie słowa zanotowane przez Sansona miały brzmieć: "Żegnajcie dzieci, idę do ojca". Po odcięciu jej głowy, pokazywano ją tłumowi, który podobnie jak po śmierci Ludwika XVI, garnął się do królewskich szczątków. Wiele osób wyciągało chusteczki by zanurzyć je w królewskiej krwi. Nawet rewolucja nie zdołała zatrzeć wiary w świętość i cudowność tych relikwii. 

Rysunek odciętej głowy królowej autorstwa Davida. Tłumaczenie opisu wg. Moniki Pęczkowskiej:

Ten rysunek piórem, przypisywany Jacques’owi Louisowi Davidowi, stanowi jedną z niewielu istniejących ilustracji przedstawiających ścięcie Marii Antoniny. Rysy twarzy i zastosowana technika przedstawiają liczne podobieństwa do rysunku Davida przechowywanego w Luwrze, „Maria Antonina wiedziona na szafot”. David był naocznym świadkiem egzekucji. Autorem komentarzy przy obrazku jest prawdopodobnie Gracchus Babeuf.




Woskowa podobizna odciętej głowy Marii Antoniny z kolekcji Madame Tussaud

          Podobno odcięta głowa królowej podczas obnoszenia jej wśród gapiów, nagle otworzyła oczy, czym wywołała grozę i milczenie zebranego tłumu. 
         Szczątki królowej spoczęły w masowym grobie ofiar gilotyny na cmentarzu św Magdaleny. Po restauracji Burbonów w 1815 roku, ekshumowano je wraz ze szczątkami Ludwika XVI i przeniesiono królewskiej krypty Saint Denis.



Informacje w tym poście oparłam przede wszystkim na dwóch polecanych pozycjach:

"Maria Antonina" Stefan Zweig
"Sanson. Zapiski kata miasta Paryża" w opracowaniu Edwarda Radzińskiego

wtorek, 19 września 2017

Green gown for Catharina in progress


Projekt sukni a la anglaise dla Katarzyny / design for a la anglaise gown forCatherina

Najlepsze projekty w Atelier Saint-Honore rodzą się bardzo powoli, a zielona suknia a la anglaise zamówiona przez Katarzynę - to jedna z moich ulubionych kreacji i najbardziej oryginalnych. Inspiracją była stara, zielona siatka do dekoracji kapeluszy, którą jeszcze w czerwcu znalazłam przypadkowo na aukcji. Od razu skojarzyła mi się z ciekawym i dość rzadkim sposobem dekorowania ubiorów w II połowie XVIII wieku - siatkowymi aplikacjami. Co prawda ówczesne siatki były ręcznie plecione, a ta, którą znalazłam pochodziła z początku XX wieku i była wykonana maszynowo, jednak powstała z naturalnych nici splecionych a nie stopionych tak jak się to robi dzisiaj. Jej wysoka jakość przekonała mnie, że warto jej użyć w jakimś projekcie. 
Niedługo potem Katarzyna - nowa członkini  grupy rekonstrukcyjnej Towarzystwo Stanisławowskie zamówiła suknię w Atelier Saint-Honore. Jej odważny gust i zaufanie, którym mnie obdarzyła, pozwoliły na stworzenie projektu bardzo oryginalnego z zastosowaniem wspomnianej siatki, a także innego rozwiązania które bardzo lubię - wykończeń w formie zębów. Takie były początki wizytowej sukni z lat 1780' z zielonej, jedwabnej tafty. Zdecydowałyśmy się również stworzyć gorset do kompletu. I chociaż nie będzie on widoczny spod sukni, to pięknie wykończona bielizna zawsze sprawia przyjemnośc i poprawia samopoczucie ;) 

The best designs in Atelier Saint-Honore are born very slowly. The green dress a la anglaise ordered by Catherine is good example of this and it's one of my favorite creations and the most original. The inspiration was an old, green trellis for hat decorations, which I found accidentally in the auction in June. I immediately associated with an interesting and quite rare way of dressing decoration in the second half of the eighteenth century - trellis applications. It was made at early 20th century, in little different technique than in 18th century, but it was made of natural threadwork and not melted as it is today. Its high quality convinced me that it is worth using in some project.
Soon after, Catharina - a new member of the 18th reenaction group, ordered a dress at Atelier Saint-Honore. Her courageous tastes and trust, which she gave me, allowed me to create a very original design using the trellis aplique, and also another decoration that I like very much - the edges of gown in triangles (or teeth) shape. These were the beginnings of the 1780s' green silk taffeta dress. We also decided to create a corset for the set. And although it will not be visible from under the dress, this beautifully finished underwear will always bring pleasure and wellbeing;)



Gorset jest wykonany z ręcznie tkanej tkaniny jedwabno - bawełnianej w pistacjowym kolorze, wykończony rypsowymi wstążkami w pastelowym łososiu. Podszewka jest uszyta z lnianego płótna. dziórki i szwy wykonano nitka w kolorze pasującym do wstążek.

Corset is made of hand weaving fabric - silk and cotton in pistachio color, decorated with light salmon ribbons. The lining is natural linen canvas. All stitches and holes are made with thread in color maching to robbons.




Spódnica uszyta jest z pięknej, jedwabnej tafty w ciekawym kolorze, który trudno opisać. To świetlisty beż z perłowym blaskiem i lekko różowym odcieniem. U dołu dekoracja z białych trójkątów z zieloną siatką i marszczonymi wstążkami. Dekoracja usztywnia brzeg spódnicy i strój lepiej się układa.

The skirt is made of beautiful silk taffeta in an interesting color that is hard to describe. It's light beige with pearl glow and little pink shade. At the edge is a decoration of white triangles with a green trellis and wrinkled ribbons. Decoration stiffens the edge of the skirt and dresses are better arranged.




A to już prawie gotowy stanik sukni z zielonej, jedwabnej tafty. Zębaty brzeg będzie powtórzony w trenie sukni, który zobaczycie już niedługo - w poście ze zdjęciami ukończonej kreacji. Stanik będzie zapinany na zielone guziczki. Zapomniałam wspomnieć, że Katarzyna ma piękne, rude włosy i różana cerę i kolory sukni zostały dobrane do jej urody ;)

And this is almost ready-made bodice of green silk taffeta. The toothed edge will be repeated in the train of the dress that you will see soon - in the post with photos of the finished gown. The bodice will be fastened to the green buttons. I forgot to mention that Catherine has beautiful red hair and rosy complexion and the colors of the dress were chosen for her beauty;)




wtorek, 12 września 2017

Film o Kolekcji Czartoryskich

Na początku września wraz z Towarzystwo Stanisławowskie brałam udział w realizacji filmu dokumentalnego o kolekcji Czartoryskich. Film był kręcony w Muzeum Pałacu Czartoryskich w Puławach, a oto kilka przepięknych zdjęć autorstwa Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

 fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska

 fot. Magdalena Nurzyńska

 fot. Magdalena Nurzyńska

 fot. Magdalena Nurzyńska

fot. Magdalena Nurzyńska