czwartek, 21 maja 2015

Zaproszenie na wykłady

video

Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmiku, który zawiera próbkę tego, czego może się spodziewać na zbliżających sie wykładach z kostiumologii w Splocie Artystycznym w Warszawie;)

niedziela, 17 maja 2015

Suknie, które nie przetrwały...

Jednym z problemów z ubiorami sprzed XVIII wieku, jest taki, że wiele z nich nie przetrwało do naszych czasów. Znamy je tylko z ikonografii. O tym jak wyglądają z tyłu i jak sa skonstruowane, możemy się tylko domyślać. To takie pasjonujące zagadki, które być może nigdy nie zostaną rozwikłane. Ostatnio spotkało mnie jednak miłe zaskoczenie podczas pracy nad organizacją konkursu rekonstruktorskiego w wilanowskim muzeum. Miałam do wykonania rysunki techniczne ubiorów na podstawie wybranych portretów. Jeden z nich przedstawiał podobną suknię:


Dotąd ubiory tego typu sprawiały mi problem. Nigdy nie trafiłam na ich opracowanie, byłam też przekonana, że nie zachowały się do współczesności. Nie wiedziałem nawet jak nazwać taką suknię, a co dopiero jak jest uszyta. Miałam więc duży problem z wykonaniem rysunku technicznego całej postaci z przodu i z tyłu. Aż nagle jedna z osób pracujących przy konkursie natrafiła na zdjęcie bardzo ciekawego ubioru, który otworzył wszystkim oczy.Poniżej na zdjęciu widać wydobytą z krypty suknię w zbiorach katedralnych w Turku w Finlandii. Nie mogłyśmy w to uwierzyć, ale właśnie jest to przykład zachowanej sukni tego samego typu. To znalezisko zrobiło na nas wrażenie, w końcu to obiekt unikatowy w skali światowej. 


Coraz częściej okazuje się, że niekompletne zbiory muzealne, można uzupełnić obiektami wydobytymi w ramach ekshumacji. Znajduje się w ten sposób na prawdę wyjątkowe rzeczy, które poszerzają naszą wiedzę o historycznym stroju w błyskawicznym tempie. Tak samo jest również w Polsce, gdzie mamy dość ubogie muzealne kolekcje z racji wojen i trudnej historii. Coraz częściej jednak, archeolodzy znajdują w kryptach cenne i wyjątkowe stroje. Niestety wyniki tych badań nie prędko ujrzą światło dzienne - problemem zwykle są pieniądze i nieopłacalne publikacje w naszym kraju, w którym wciąż książki o historii mody znajdują zbyt wąskie grono zainteresowanych, żeby opłacało się je wydawać. Być może szersza publiczność obejrzy ubiory pochodzące z ekshumacji na terenie Polski dopiero za jakieś dziesięć lat. 
Wróćmy jednak do tematu... Razem z Moniką z Muzeum Narodowego, zgodziłyśmy się co do tego, że jest to najprawdopodobniej jedna z wczesnych form sukni mantua. W czasie dalszych poszukiwań, natrafiłam jeszcze na inne przykłady kobiecych strojów w ikonografii, które nie przetrwały do naszych czasów, a które można by uznać za różne formy sukni mantua w jej wczesnej fazie rozwoju. Wskazuje na to płaszczowa budowa, oraz specyficzny sposób formowania ubioru za pomocą fałd i zaginania tkaniny, tak jak gdyby strój był składany niczym origami, a zszywany tylko tam gdzie to najkonieczniejsze. W tym wypadku widać wyraźnie wąskie wertykalne fałdy z przodu sukni, które według mnie są powtórzone na plecach w takiej samej, lub bardzo zbliżonej konfiguracji. Wszystkie fałdy biegną aż do ziemi a w talii są zebrane wstążką napiętą na czubatym wykończeniu gorsetu. Prawdopodobnie brzegi sukni były mocowane do gorsetu np za pomocą doszywania. 
Ten fascynujący przykład pokazuje, jak niewiele wciąż wiemy o XVII wiecznym ubiorze i że wiele jego rodzajów występowało w różnorakich odmianach. Dobrze byłoby zbadać jak odbywała się ewolucja tego ubioru, chociaż to może być niemożliwe. W każdym razie, obawiam się, że popularna legenda o tym, jakoby pani de Montespan wylansowała mantuę jako suknię upiętą ze szlafroka do maskowania ciąży, nie wyjaśnia wszystkiego i może być mocno naciągana. Oczywiście nie ma wątpliwości co do tego, że ubiór ten wywodzi się od banyanów, jednak podejrzewam tu bardziej złożony proces...

Buduar Rokokwy


Pamiętacie mojego starego bloga "Buduar Rokokwy - obraz obyczajów tamtych czasów"? Wczoraj spotkałam się z Gabrielą, która powiedziała, że prawdopodobnie mój stary blog, był pierwszym w Polsce takim blogiem kostiumologicznym. Trochę trudno mi w to uwierzyć. Założyłam go prawdopodobnie w roku 2004. Jak myślicie? Były wtedy podobne blogi? 
W każdym razie, prowadzenie tej strony zaowocowało niespodziewanymi skutkami. Pamiętam, że traktowałam ją trochę jako osobisty notes w którym zamieszczałam pierwsze próby opracowań tematów kostiumologiczno - -obyczajowych związanych z XVIII wiekiem. Wiele z moich tekstów było całkowicie subiektywnych, odznaczały się infantylizmem typowym dla mojego nastoletniego wieku, a także brakiem dyscypliny naukowej i całkowicie swobodną formą. Mimo, ku mojemu zaskoczeniu pojawiło się wielu odbiorców tej pisaniny i nawet fanów. 
Kiedy na początku studiów nie miałam już czasu, żeby zajmować się prowadzeniem tego bloga, przestałam tam zaglądać. Z czasem jednak zorientowałam się, że pozostawiony sobie blog, żyje własnym życiem i to mnie trochę przeraziło. Dojrzałam, zmieniłam się i nie do końca już utożsamiałam się z pełnymi błędów i nadużyć tekstami, które pisałam jako nastolatka. Zrobiło mi się wstyd, że ludzie wciąż to czytają i kojarzą tę stronę ze mną, a przecież byłam już wtedy początkującym wykładowcą i stary blog stał się dla mnie bardzo niewygodnym przykładem braku profesjonalizmu i dystansu do własnej pracy. Wtedy postanowiłam go skasować, a niedługo potem założyłam mój obecny blog, którego założeniem były niedługie wpisy (chociaż nie zawsze mi się to udaje), zawierające rzetelne informacje i opracowania unikatowych tematów, jakich nie znajdzie się w popularnych książkach. Starałam się, żeby nowe posty były na prawdę wyjątkowe i wartościowe. 
Nie wszystkim się to jednak spodobało, wiele osób, które wcześniej były moimi wiernymi czytelnikami zupełnie się na mnie obraziły i dostawałam bardzo zaskakujące komentarze np niejaki Marceli pisze:

ten profesjonalizm na tym nowym blogu mało kogo interesuje, pewnie jakieś bardzo wąskie grono. Ten był o wile lepszy z punktu widzenia wiekszości, szkoda, że go skasowałaś, zlikwiduj go do reszty

Ludzie są szaleni i nie odgadnieni... eh...

Tyle wspomnień. jako ciekawostkę możecie zobaczyć resztki mojego starego bloga:

czwartek, 14 maja 2015

Rok Luizy von Krockow na Kaszubach

Moi drodzy, chciałabym poinformować Was o bardzo ciekawym wydarzeniu. Od roku mam dobry kontakt z panią Grażyną Patryn - kustosz Muzeum Regionalnego w Krokowej, która obecnie organizuje wystawę i cykl wydarzeń związanych z jedną z dziedziczek Krokowej - hrabiną Elizą von Krockow. Wystawa będzie poświęcona tej postaci, a także życiu codziennemu kobiet w jej czasach. W ramach tego tematu, zostanie wystawiona również część mojej kolekcji tkanin z XVIII wieku, zaprezentowana w kontekście ówczesnej mody. Oprócz tego na wystawie pojawi się również wykonana przeze mnie rekonstrukcja sukni hrabiny, na podstawie jej portretu. Portret i rekonstrukcję zaprezentuję Wam już po otwarciu wystawy, jak wrócę z Krokowej, czyli w czerwcu :) Na otwarciu będę miała również krótkie wystąpienie na temat interpretacji stroju hrabiny. A teraz zapraszam Was do zapoznania się z krótkim tekstem zapowiadającym te wydarzenia, napisanym przez panią Grażynę Patryn, która jest organizatorem wszystkich tych ciekawych wydarzeń:


"Dnia 29 maja 2015 Muzeum Regionalne w Krokowej otwiera wystawę „Śladami Luizy” ukazując postać Hrabiny Luizy von Krockow.
Luiza von Krockow (1749 – 1803) została uznana przez najbliższych za najwybitniejszą kobietę w historii rodziny von Krockow. Była nieprzeciętnie utalentowana, uzdolniona artystycznie i literacko. Żywo interesowała się filozofią.
W roku 1791 sprowadziła na Zamek do Krokowej słynnego filozofa niemieckiego Johanna Gottlieba Fichtego (1762–1814) jako nauczyciela swoich dzieci. Warto również podkreślić, że jako jedyna kobieta w całym Królestwie Pruskim otrzymała od Fryderyka II prawo do handlu zbożem.
Dziełem Luizy von Krockow była rozbudowa otaczającego Zamek ogrodu włoskiego. W ten sposób w latach 1772–1779 powstał w Krokowej romantyczno-krajobrazowy park (wówczas drugi, co do wielkości po Sofiówce w Europie Wschodniej). Liczący ponad 50 ha powierzchni mienił się kaskadami i wodnymi oczkami, wspaniałym drzewostanem i posągami przedstawiającymi mitologiczne postaci Minerwy, Akteona z psami i Diany w kąpieli. Integralną częścią parku stał się teatr w stylu antycznym, w którym wystawiano współczesne w owym czasie sztuki teatralne.
Zaangażowana w krzewienie edukacji swą wizję szkoły dla dziewcząt opublikowała jako „Idee pedagogiczne” (wydane w 1793 roku / wyd. 2: „Dobroczynne rady ku wychowaniu bezradnych panien wszelkiego stanu” w 1797 roku / wyd. 3: „Rada i czyn ku dobremu uczynkowi – podarek dla dam” w 1800 roku).
Wydała anonimowo „Listy przyjaciółki ojczyzny” (1794) i tragedię sceniczną „Edward III” J. B. Louis de Gresset’a (1757).
Pokazanie jej sylwetki na tle czasów, w których żyła nie jest łatwym zadaniem z racji niezachowania się wielu dokumentów umożliwiających pełną prezentację. Postać, jej wygląd zostanie odtworzony na podstawie szkicowego portretu Luizy ówczesnej malarki Angeliki Kauffmann. Pani Anna Nurzyńska, kostiumolog i kostiumograf teatralny, specjalizująca się m.in. w modzie XVII i XVIII wieku rekonstruuje suknię Luizy użyczając na cele wystawiennicze tkaniny z tego okresu. Warsztaty malarskie pod okiem mistrza Macieja Bibersteina dla młodzieży przyczynią się do zobrazowania wyglądu hrabiny. Wizja hrabiny Luizy edukacji dziewcząt zostanie uwieńczona tłumaczeniem trzeciego wydania Idei pedagogicznych „Rada i czyn ku dobremu uczynkowi – podarek dla dam” z roku 1800 i ilustracją jej przemyśleń pędzla M. Bibersteina. Szereg dokumentów, ich transkrypcje ukażą jej nieprzeciętną wszechstronność.
Postać Luizy jest punktem wyjścia dla całego szeregu wydarzeń sezonu letniego związanego i adresowanego do kobiet - to dla nich przede wszystkim organizowane będą warsztaty tworzenia biżuterii, poznania dobroczynnej magii ziół i ich zastosowania w naturalnej kosmetologii oraz spotkania z jogą. Spacery „Śladami Luizy” przybliżą zwiedzającym jej wkład w przemiany, jakich dokonała w Krokowej. Tegoroczne koncerty z cyklu Krokowskie Lato Muzyczne dadzą wyraz siły kobiet: grupa „Les Femmes” tworzy specjalny program muzyczno-kobiecy, Karolina Potakowska z Akademii Artystycznej w Gdańsku zabierze słuchaczy spektaklu muzyki latynoskiej w podróż po egzotycznych wyspach, Ameryce Środkowej i Południowej ukazując piękno poruszania się w tańcu i wreszcie co może być „lekiem na całe zło” wyśpiewa w Krokowej Krystyna Prońko. W programie letnim nie może zabraknąć specjalnego programu dla dzieci realizowanego jak co roku w serii spotkań bajkowo-warsztatowych „Kaszubskie Bajania”.  " 
Grażyna Patryn - kustosz Muzeum Regionalnego w Krokowej

link do strony muzeum:

środa, 13 maja 2015

opus teutonicum

Białe hafty niemieckie, to bardzo ciekawa część historii haftarstwa europejskiego. Zawsze miałam jednak problem z terminologią dotyczącą tego tematu. Spotkałam się z wieloma nazwami, wiedząc jednocześnie, że odnoszą się one do jednego zjawiska i to skłoniło mnie do uporządkowania mojej wiedzy. Poniżej zamieszczam artykuł, w którym rozwikłałam jak sądzę zamieszanie związane z wieloma nazwami haftów niemieckich:

Opus teutonicum (łac. dzieło pochodzące ze Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego – od Teutonów – ludu germańskiego, który zasłynął miażdżącym zwycięstwem nad wojskami Imperium Rzymskiego w I w p. n. e.) – hafty średniowieczne powstające przede wszystkim w pracowniach niemieckich klasztorów od XII wieku. Obok ściegów cegiełkowych (o starszym rodowodzie), to najpopularniejsza technika haftu niemieckiego i jak te pierwsze, również opus teutonicum należą do grupy haftów liczonych. Wykonywano je białą, lniana nicią, na białym, lnianym płótnie (albo batyście). W celu różnicowania motywów i płaszczyzn, wymyślono niezliczoną ilość ściegów tworzących różnorodne faktury. Możemy je podzielić na dwie grupy, zależnie od metody działania:
  • ściegi nakładane, tworzące faktury na powierzchni płótna tak samo jak w haftach liczonych i płaskich.
  • Techniki ingerowania w strukturę płótna, za pomocą rozmaitych sposobów podwiązywania wątków i osnów – skomplikowane mereżki, często jeszcze wzbogacane dodatkową nicią.
 Przepiękny lniany obrus ołtarzowy w zbiorach MET, a poniżej detale:





poniżej przykład pracy urozmaiconej czarną nicią:



Hafty saskie w średniowieczu uprawiane były przez niemieckie zakonnice do dekoracji bielizny ołtarzowej. Ich prace należą do najznamienitszych przykładów wykorzystania tej techniki. W okresie nowożytnym, opus teutonicum, stał się jednym z popularnych haftów domowych uprawianych na terenach niemieckich w celu imitacji kosztownej drezdeńskiej koronki. W tym okresie omawiane techniki nazywano przede wszystkim haftami saskimi, lub drezdeńskimi. Szczególną popularność osiągneły w XVIII wieku, kiedy ogólna tendencja w modzie sprzyjała dekoracjom koronkowym i koronko – podobnym, w tkactwie, haftarstwie, dekoracji wnętrz, a nawet ornamentyce architektonicznej. Do naszych czasów zachowało się wiele ubiorów świeckich haftowanych omawianą metodą: chusteczki i szale, czepeczki i fartuszki, kamizele męskie, mankiety etc. W Muzeum Narodowym w Warszawie, znajdują się dwie kamizele dekorowane na całej powierzchni przodu tą żmudną techniką. Jedna z nich należała do króla Prus Fryderyka II. Podobne kamizele znajdują się również w muzeach niemieckich, angielskich i amerykańskich, co dowodzi popularności haftów saskich.

średniowieczny przykład pracy z zastosowaniem ściegów ingerujących w strukturę płótna. Oryginalny wygląd tkaniny możemy zaobserwować w strefie płaszczyzn tworzących sylwetki ludzkie. W tle, nici wątków i sonów zostały podwiązane. Te zabiegi były coraz bardziej popularne w XVII i XVIII wieku.

poniżej przykłady ściegów, które umożliwiają uzyskanie ażurowych powierzchni dzięki ingerencji w strukturę płótna:



Przykłady kamizel z połowy XVIII wieku, dekrowanych na powierzchni przodu ściegami drezdeńskimi, imitującymi koronki:



 

wykończenie brzegu batystowej chusty fichu i detal



Od końca XVIII wieku, odgrywały coraz ważniejszą rolę w niemieckiej sztuce ludowej i domowej twórczości małomiasteczkowej, zwłaszcza w Schwalm. Hafty ze Schwalm to obecnie najbardziej rozpoznawalna nazwa techniki wywodzącej się ze średniowiecznych opus teutonicum. Wyszywa się za jej pomocą symetrycznie zakomponowane motywy roślinne, podzielone na pola, wypełnione ściegami o rozmaitych fakturach.

poniżej przykład serwety dekorowanej haftem schwalm:


poniedziałek, 11 maja 2015

Les Indes Galantes – czyli wpływy wschodnie na modę europejską – zmysłowość, snobizm i kurioza.

Zapraszam na wykład pt. "Les Indes Galantes" - drugi z cyklu "Historia Mody po mojemu", który odbędzie się w warszawskim Splocie Artystycznym przy Śniadeckich 17 już 3 czerwca 2015.



W czasie spotkania zostaną poruszone tematy:
-Zainteresowania egzotyzmem i kuriozami, kolekcjonerstwo
-Marzenia o dalekich podróżach i nowa Arkadia
-Zmysłowa strona baroku - styl życia
-Wpływ kuriozów i egzotyzmu na wzornictwo barokowe i rokokowe - geneza rokaju
-Moda na jedwabie z końca świata i jej artystyczne konsekwencje.

zapisy na wykłady i szczegóły tu:


czwartek, 7 maja 2015

Heroiczny Bóg Wojny

Zapraszam na wykład pt. "Heroiczny Bóg Wojny" - pierwszy z cyklu "Historia Mody po mojemu", który odbędzie się w warszawskim Splocie Artystycznym przy Śniadeckich 17 już 25 maja 2015.


W czasie spotkania zostaną poruszone tematy:
- kategoria chwały i patosu w kulturze arystokratycznej XVII wieku
- wizerunek Króla Słońce i styl heroiczny
- przepych i kultura barokowych wojen, oraz carrousel
- historia barokowych strojów męskich: ryngrafu, szustokoru, kamizeli i innocent, wraz z wyjaśnieniem wielu historycznych nieścisłości i obaleniem stereotypów!

zapisy na wykłady i szczegóły tu: