wtorek, 23 maja 2017

Robe de chambre - rococo quintessence

fot. Ewa Pichór

Ostatnio okoliczności zmusiły mnie, żebym spełniła swoje kolejne marzenie i sprawiłam sobie XVIII to wieczną kreację negliżową - robe de chambre z klasycznym banyanem z mieniącej się tafty. Co prawda zdecydowałam się na to w ostatniej chwili na wieść o śniadaniu w kostiumach po nocy muzeów w pałacu w Walewicach. Uszyłam go w nocy prawie na kolanie, chociaz starałam się, żeby wyglądał dobrze i służył mi długo. Nie spodziewałam się jednak, że praca nad tym strojem będzie miała dla mnie tak wysoką wartość doświadczalną pod kątem kostiumologicznym. Dosłownie na własnym przykładzie odkryłam sposób w jaki suknia mantua wyewoluowała z banyanu, co dotąd było dla mnie tylko pustą teorią. Byłam przekonana, że kreacja tak złożonej sukni z tak prostego, kimonowego "szlafroka" to skomplikowany proces, a tu okazało się, że prawdopodobnie mantua wynalazła się przez przypadek. Doszłam do tego przy pierwszej przymiarce, kiedy zauważyłam, że banyan bardzo poszerza mi ramiona i byłam tym nieco zawiedziona. Spontanicznie podwinęłam więc nieco poły według zagięć, które same rysowały się od ramion do ziemi i nagle mnie mnie olśniło. W ten sposób musiały powstać fałdy wzdłuż otwarcia sukni, które przechodzą przez ramiona i płynnie zamieniają się w fałdę na plecach. Tak też się stało w moim przypadku. Właściwie powstał w ten sposób bardzo kobiecy strój negliżowy, urocza luźna szata, piętrząca się wokół gorsetu jak na barokowych obrazach. W konstrukcji tego ubioru widać wyraźny prototyp mantui a także deszabilki, która jest niemal identyczną suknią jak mój robe de chambre. Wszak deszabilka była powrotem do korzeni mantui, a pierwsze z nich były prawdopodobnie szlafrokami noszonymi w przestrzeni publicznej, o widać na niektórych obrazach Watteau. Jedyna różnica między nimi a moim negliżem jest taka, że ograniczona ilość tkaniny nie pozwoliła mi na zbyt rozbudowane plecy. Ale i tak uwielbiam ten kostium. To kwintesencja stylu rokoko. 
Podszewka szlafroka uszyta jest z tafty w kolorze dopełniających wierzchnią. Pięknie zgrywa się to z moim nowym łososiowym gorsetem i spódnicą do kompletu. Na szyi dwie kolarety: koronkowa i futrzana - dodają twarzy słodyczy i niepowtarzalnego klimatu rokokowej estetyki. Dużo efektu dodają tez moje nowe angażanty, które mają przepiękny wzór. Niestety to maszynowe, poliestrowe koronki, ale uprałam je w herbacie i teraz wyglądają na prawdę przyzwoicie. 

fot. Ewa Pichór

fot. Ewa Pichór

fot. Ewa Pichór

7 komentarzy:

  1. Banyan układa się bajecznie! Kolory jak spod mistrzowskiego pędzla a mora spódnicy i gorsetu absolutnie wyjątkowa (przydałoby się zdjęcie ze zbliżeniem tkaniny, bo jest naprawdę niezwykła). Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, kochana, cóż za fontanna komplementów.Zatem nie mogę doczekać się Twojego banyanu, który wyjdzie spod Twoich zdolnych rączek :D Wystarczą 3 godzinki i gotowe

      Usuń
  2. Wspaniale się prezentuje, wyobrażam sobie, jak ta tkanina musi się pięknie mienić na żywo :) Bardzo podoba mi się sposób, w jaki podchodzisz do XVIII-wiecznych rekonstrukcji, widać, że doskonale rozumiesz tamtą epokę i czujesz jej klimat, dzięki czemu wszystkie Twoje stylizacje wyglądają bardzo autentycznie, a jednocześnie czuć w nich Twój styl. Z wielką przyjemnością śledzę Twoje kostiumowe realizacje i już nie mogę doczekać się następnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, dziękuję, to najlepszy komplement, ponieważ właśnie do tego dążę <3 jest mi niezmiernie miło, że udało sie osiągnąc taki efekt, skoro dostrzegają to inni :)

      Usuń
  3. przepięknie i ekscytująco :) "kolarety dodają twarzy słodyczy i niepowtarzalnego klimatu rokokowej estetyki" - brzmi to przefantastycznie i tak jest rzeczywiście - słodka rokokowa buzia - może spróbuj zdjąc choć na chwilę ten futrzany :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy mi się wydaje, czy jest tak w rzeczywistości, że na drugim zdjęciu od końca ma Pani przypudrowane włosy? Jeśli tak to bardzo to efektowne, a jeśli nie , to uważam, ze taka niska fryzura z pudrowanymi Pani czarnymi włosami daje iście rokokowy efekt .:)

      Usuń
    2. Tak włosy miałam upudrowane bardzo mocno, zawsze je pudruję do rekonstrukcji, ale nie zawsze jest odpowiednie światło i na zdjęciach widać ten efekt słabiej niż w rzeczywistości.

      Usuń